Co autor wiedzieć powinien - czyli kilka zasad pisania.

czyli jak nie wpaść na minę.

Moderatorzy: RedAktorzy, Warsztaterzy

Awatar użytkownika
ElGeneral
Kratistos
Posty: 8408
Rejestracja: pt, 09 lis 2007 18:36
Lokalizacja: Z Układu Mendelejewa
Kontakt:

Postautor: ElGeneral » czw, 29 gru 2011 15:04

Ja bym tam tymi zasadami E. L. się za bardzo nie przejmował. Osobliwie trzecią. Cholera mnie bierze, gdy mam tłumaczyć niektóre dialogi prowadzone
wedle tej zasady.

- I co? - powiedział John.
- Nic - powiedziała Mary.
- Był lekarz? - powiedział John.
- Był. I już sobie poszedł - powiedziała Mary.
- A zostawił receptę? - powiedział John.
- Tak, leży na stole w kuchni - powiedziała Mary.


...itede i tepe. Piękne, nie?
Takie jest moje zdanie w tej materii, a oprócz tego uważam, że Kartagina powinna być zburzona.

Awatar użytkownika
Verus
Mamun
Posty: 137
Rejestracja: wt, 27 gru 2011 12:15
Płeć: Kobieta
Lokalizacja: Konstelacja Oriona

Postautor: Verus » czw, 29 gru 2011 22:30

Przetłumaczyłam część. Ciekawość mnie zabija.
Moim zdaniem w miarę poprawne. Mam nadzieję, że nic nie pokręciłam.

Dziesięć Zasad Pisania Elmore Leonard'd

Są to zasady, które wybrałem po drodze. Pozostają niewidoczne, kiedy piszę książkę. Pomagają raczej pokazywać niż opowiadać, co się dzieje w danej historii. Jeśli masz zdolność posługiwania się językiem oraz wyobraźnią, niewidzialność nie jest tym, czego szukasz, a dźwięk twojego głosu prosi cię, możesz pominąć te zasady (tak, zmieniłam kolejność, ponieważ w innym przypadku brzmiało to bezsensownie - dopisek). Albo możesz się z nimi zapoznać, jeśli chcesz.

1. Nigdy nie opieraj książki na pogodzie. Jeśli służy ona tylko stworzeniu atmosfery, a nie wywołaniu reakcji bohatera, (prawdopodobnie jej opis - dopisek) nie może trwać zbyt długo. Czytelnicy mają tendencję do opuszczania i poszukiwania ludzi (bohaterów - dopisek). Oczywiście, są wyjątki. Jeśli zdarzy ci się być Barry Lopez, który ma więcej sposobów na opisanie lodu i śniegu od Eskimosa, możesz pisać o pogodzie ile chcesz.

2. Unikać prologów.
Mogą być irytujące, zwłaszcza te po słowie wstępnym. Ale te zazwyczaj występują w literaturze faktu. W powieści jest fabuła, prolog można umieścić gdziekolwiek.
Tutaj jest prolog ze "Słodkiego Czwartku" John' a Steinbeck' a, ale on jest okej, ponieważ bohater książki sprawia, że ten punkt moich zasad jest spełniony (coś takiego w każdym razie, mi by bardziej pasowało stwierdzenie, ze nie o taki prolog mu chodziło, kiedy pisał zasadę; tekstu nie tłumaczę, za trudny na moje możliwości).

3. Nigdy nie używaj czasownika innego niż "powiedział/powiedziała" w dialogach.
Linia dialogu należy do postaci; czasownik autor wtyka w jego nos. Jednak "powiedział/powiedziała" jest znacznie mniej inwazyjne niż narzekał, dyszał, ostrzegł, kłamał. Kiedyś zauważyłem w książce Mary McCarthy zakończenie linii dialogu formą "ona ? (mam w domu trzy słowniki, nigdzie nie ma - dopisek)" i musiałem przerwać w lekturze, aby sprawdzić w słowniku, co to znaczy.

Na razie jest tyle. :)

3.
3.
"-Czy sześciopalczaste jedzą gumowe buty?
- Zazwyczaj żywią się mózgami.
- E, to buty też powinny strawić. U niektórych wychodzi na jedno."

Awatar użytkownika
ElGeneral
Kratistos
Posty: 8408
Rejestracja: pt, 09 lis 2007 18:36
Lokalizacja: Z Układu Mendelejewa
Kontakt:

Postautor: ElGeneral » czw, 29 gru 2011 22:47

1. Never open a book with weather...
Nigdy nie zaczynaj książki od opisu pogody.


I tak dalej...
Takie jest moje zdanie w tej materii, a oprócz tego uważam, że Kartagina powinna być zburzona.

Awatar użytkownika
No-qanek
Baron Harkonnen
Posty: 4075
Rejestracja: pt, 04 sie 2006 13:03

Postautor: No-qanek » czw, 29 gru 2011 23:00

Wybacz, Versus, ale czytając mam silne wrażenie, że ten tekst jest wciąż napisany po angielsku. To, że występują w nim polskie słowa jest tylko dziwnym trafem.
"Polski musi mieć inny sufiks derywacyjny na każdą okazję, zawsze wraca z centrum handlowego z całym naręczem, a potem zapomina i tęchnie to w szafach..."

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 16886
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11
Lokalizacja: Festung Breslau
Kontakt:

Postautor: Małgorzata » pt, 30 gru 2011 01:08

Żadnych łapanek. Poproszę lepszą/poprawioną/poprawną wersję przekładu => będzie szybciej. Łapanki w wątkach z tekstami do jatkowania. Tutaj: funkcja kognitywna rulez.
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
mr.maras
C3PO
Posty: 887
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 14:34
Lokalizacja: inąd

Postautor: mr.maras » pt, 30 gru 2011 02:22

Nie podejme sie tumaczenia z kilku powodow, ale moze ElGeneral w wolnej chwili...?
po przeczytaniu spalić monitor

Awatar użytkownika
Husiaty
Pćma
Posty: 242
Rejestracja: sob, 17 lis 2007 14:29

Postautor: Husiaty » pt, 30 gru 2011 02:45

Nie jest to łatwo do osiągnąć sukces na wszystkich płaszczyznach, ale tekst nie może być porażką na więcej niż jednej z nich. szczeblach, ale dla tekstów utworów, nie może nie więcej niż jeden z nich. Na przykład, jeśli akcja jest atrakcyjna, można będzie wam wybaczyć niespójność postaci. Jeśli postacie będą pełnowymiarowe i atrakcyjne, można będzie wybaczyć banalność pomysłów. Jeśli pomysł jest oryginalny i świadczy o bogactwie wyobraźni, łatwiej przejdzie bezbarwny styl. Jeśli wasze zdania czyta się z przyjemnością, być może nie zostanie zauważone, że akcja jest ciągnięta za włosy (po polsku raczej „za uszy”? – Alfi).


Czy rzeczywiście tak jest? Zawsze odnosiłem wrażenie, że dobry (lub chociaż poprawny tekst) na każdej z tych czterech płaszczyzn musi się dość dobrze bronić.
Zadaję to pytanie ponieważ zdaję sobie sprawę, że na forum jest wielu dobrych redaktorów czy komentatorów.
Ostatnio napisałem bestsellera, tylko jakoś kiepsko się sprzedaje...

Awatar użytkownika
No-qanek
Baron Harkonnen
Posty: 4075
Rejestracja: pt, 04 sie 2006 13:03

Postautor: No-qanek » pt, 30 gru 2011 05:43

Trochę arogancko, ale traktując moją bezsenność jako znak, przetłumaczyłem tekst.

Na razie wrzucam w polu cytatu i wytłuszczając fragmenty, co do których nie jestem pewien, czy przetłumaczyłem właściwie. Nie byłem też pewien czy nie oddalam się czasem zbytnio od oryginału, czy powinienem tłumaczyć tytuły książek i czy mogę skopiować styl interpunkcji autora (typu: kropka w cudzysłowie - wiem, że u Anglosasów wygląda to trochę inaczej niż u nas).
Mam prośbę do moderatorów, aby po komentarzach tekstu (o ile się nadaje) nadali temu porządniejszą formę, bez powyższego i bez wytłuszczeń. Cytowanie tekstu trzeci raz chyba zbytnio wydłuży wątek.

Pozwoliłem sobie w trzech miejscach tekstu na drobną frywolność.

Dziesięć zasad pisania Elomre'a Leonarda

Oto zasady, które zbierałem, by, gdy piszę książkę, pomagały mi pozostać niewidzialnym, by pomagały pokazywać raczej niż opowiadać historię. Jeśli nie brakuje ci wyobraźni, z łatwością operujesz językiem, a brzmienie twojego głosu sprawia ci przyjemność, niewidzialność nie jest tym, czego ci potrzeba i możesz darować sobie te zasady. Mimo to, możesz uznać przejrzenie ich za przydatne.

1. Nigdy nie zaczynaj książki od opisu pogody.

Jeśli potrzebny jest Ci tylko do zbudowania atmosfery, a nie wiąże się z reakcją bohatera, lepiej nie ciągnij go zbyt długo. Czytelnik jest gotów przekartkować książkę w poszukiwaniu ludzi. Są wyjątki - jeśli nazywasz się Barry Lopez, który potrafi opisać lód i śnieg bogacej niż Eskimosi, możesz opis pogody ciągnąć tak długo, jak tylko pragniesz.

2. Unikaj prologów.

Potrafią być irytujące, zwłaszcza jeśli następują po wprowadzeniu, przed którym umieszczono słowo wstępne. Na te można natrafić w literaturze faktu. W noweli prolog jest tłem historii, a je możesz wcisnąć gdziekolwiek zapragniesz.

W „Słodkim czwartku” Johna Steinbecka prolog występuje, ale nie przeszkadza, bo bohater książki zauważa to samo, co ja w moich regułach. Mówi: „Lubię, gdy w książce jest dużo gadania i nie lubię, gdy ktoś mi nie powie, jak wygląda opowiadający. Chcę wykombinować, to jak wygląda ze sposobu, w jaki mówi... wykombinować, co facet myśli, na podstawie tego, co mówi. Lubię trochę opisu, ale nie za dużo... Czasem lubię, gdy książka wyrwie się spod kontroli i zaszaleje słowotokiem... Rozkręcić parę ładnych słów, zaśpiewać pioseneczkę. To miłe. Ale wolałbym, żeby to było poza i żebym nie musiał tego czytać. Nie lubię, gdy słowotok miesza się z właściwą historią.”

3. Nigdy nie używaj czasownika innego niż „powiedział”, by przeprowadzić dialog.

Linia dialogowa należy do postaci; czasownik to pisarz, który się wtrąca. Ale „powiedział” rzuca się w oczy znacznie mniej niż burknął, sapnął, zwrócił uwagę, skłamał. Trafiałem raz na linię dialogową u Mary McCarthy, którą kończyło „zaenuncjowała”, musiałem przerwać lekturę i sięgnąć po słownik.

4. Nigdy nie dodawaj przysłówka do czasownika „powiedzieć”...

... upomniał groźnie. Użyć przysłówka w ten sposób (a właściwie w każdy) to grzech śmiertelny. Piszący ukazuje się w całej okazałości, używając słowa, które rozprasza i zaburza rytm wymiany zdań. W jednej z moich książek bohaterka mówi, jak to zwykła pisać historyczne romanse „pełne gwałtów i przysłówków.”

5. Trzymaj znaki wykrzyknienia pod kontrolą.

Wolno ci użyć nie więcej niż dwóch, trzech na 100,000 słów. Jeśli masz talent do zabawy wykrzyknikami równy temu Toma Wolfe'a, możesz wrzucać je garściami.

6. Nigdy nie używaj słów „nagle”, ani „niespodzianie.”

Ta zasada nie wymaga wyjaśnienia. Zauważyłem, że pisarze, którzy używają słowa „nagle” mają skłonności do nadużywania wykrzykników.

7. Regionalizmy i patos dozuj skromnie.

Gdy raz zaczniesz zapisywać słowa dialogu fonetycznie [hehehe, polscy Ałtorzy, unikajcie jak ognia!] i wypełniać stronę apostrofami, nie będziesz już w stanie przestać. Zauważ jak Annie Proulx oddaje koloryt gwary Wyoming w zbiorze nowelek „Bliski zasięg.”

8. Unikaj szczegółowych opisów postaci.

Co popierał Steinbeck. Jak wyglądali „Amerykanin i towarzysząca mu mała dziewczynka” w „Wzgórzach jak białe słonie” Ernesta Hemingway'a? „Zdjęła kapelusz i położyła na stole.” To jedyne odniesienie do wyglądu w całej opowieści, a mimo to widzimy parę i znamy ich poprzez brzmienie głosów; żadnego przysłówka w zasięgu wzroku.

9. Nie zagłębiaj się w szczegóły opisując miejsca i przedmioty.

Dopóki nie jesteś Magaret Atwood, póki nie malujesz scen słowem, ani nie opisujesz krajobrazów jak Jim Harrison. Ale nawet jeśli jesteś w tym dobry, nie chcesz, aby opisy doprowadziły akcje, potok opowieści, do zastoju.

I na koniec:

Postaraj się uniknąć tych fragmentów, które czytelnicy zwykli omijać.

Zasada, która przyszła mi do głowy w 1983. Pomyśl, co sam omijasz czytając powieść: grube akapity prozy, po których widać, że mają zbyt wiele słów. Oto co robi pisarz: pisze, dostaje słownej biegunki, może walnie kolejny fragment o pogodzie lub wybierze się do wnętrza głowy postaci, choć czytelnik albo wie, co bohater myśli, albo wcale go to nie obchodzi. Założę się za to, że nie ominiesz dialogów.

Moją najważniejszą zasadą, jest ta sumująca wszystkie dziesięć.

Jeśli brzmi jak pisane, przepisz to.

Nawet jeśli jest poprawne, być może będzie trzeba to wyrzucić. Nie mogę pozwolić, by to czego uczyliśmy się na zajęciach z kompozycji zaburzało brzmienie i rytm narracji. To moja próba, by pozostać niewidzialnym, nie rozpraszać czytelnika pisaniem oczywistości. (Józek Conrad mawiał o słowach wchodzących w drogę, gdy próbujesz coś powiedzieć.)

Jeśli piszę w scenach i zawsze z punktu widzenia konkretnej postaci - tej, której spojrzenie najlepiej powołuje scenę do życia - jestem w stanie skoncentrować się na głosach bohaterów, mówiących ci, kim są i jaki mają stosunek do tego, co widzą i w ogóle co tam się dzieje. A mnie wcale nie widać.

W „Słodkim czwartku” Steinbeck tak ponazywał tytuły rozdziałów, by wskazywały, choć nie wprost, co zawierają. „Kogo bogowie kochają, tego doprowadzą do wariactwa” jest jednym z nich, „Nędzna środa” innym. Trzeci zatytuował „Słowotok 1”, a trzydziesty ósmy „Słowotok 2”, jako ostrzeżenia dla czytelnika. Steinbeck zdaje się mówić: „Tu możecie zobaczyć mnie, jak żongluję sobie pisarstwem i nie przeszkodzi to opowieści. Omińcie je, jeśli wolicie.”

„Słodki czwartek” wydano w 1954, gdy ja dopiero zaczynałem publikować i nigdy nie zapomnę prologu.

Czy przeczytałem rozdziały ze słowotokiem? Co do joty.
"Polski musi mieć inny sufiks derywacyjny na każdą okazję, zawsze wraca z centrum handlowego z całym naręczem, a potem zapomina i tęchnie to w szafach..."

Awatar użytkownika
ElGeneral
Kratistos
Posty: 8408
Rejestracja: pt, 09 lis 2007 18:36
Lokalizacja: Z Układu Mendelejewa
Kontakt:

Postautor: ElGeneral » pt, 30 gru 2011 08:15

No-qanek pisze:1. Nigdy nie zaczynaj książki od opisu pogody.

Jeśli potrzebny jest Ci tylko do zbudowania atmosfery, a nie wiąże się z reakcją bohatera, lepiej nie ciągnij go zbyt długo. Czytelnik jest gotów przekartkować książkę w poszukiwaniu ludzi. Są wyjątki - jeśli nazywasz się Barry Lopez, który potrafi opisać lód i śnieg bogacej niż Eskimosi, możesz opis pogody ciągnąć tak długo, jak tylko pragniesz.


Dobra robota, No-ganku. Naprawdę. Tylko poczytaj sobie trochę o stopniowaniu przymiotników. Kapłani KK ostatnio co prawda starają się ubogacić naszą mowę, ale Ty chyba nie jesteś żadnym z nich, prawda?
Takie jest moje zdanie w tej materii, a oprócz tego uważam, że Kartagina powinna być zburzona.

Awatar użytkownika
neularger
Trurl
Posty: 6995
Rejestracja: śr, 17 cze 2009 21:27
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: z Pandemonium

Postautor: neularger » pt, 30 gru 2011 09:43

No dobrze, ale punkt trzeci wygląda podejrzenie. Nie chodzi mi o tłumaczenie. Znaczy, już nie lubimy wszystkich czasowników paszczowych?
Z wyjątkiem "powiedział"?
Mam przed sobą "Kroniki Amberu" w tłumaczeniu Piotra Cholewy (książka wybrana całkiem losowo)
Postać na jednej tylko stronie oznajmiła, rozkazała, mruknęła i wykrzyknęła...
You can do anything you like... but you must never be rude. Rude is being weak.
Ty, Margoto, niszczysz piękne i oryginalne kreacje stylistyczne, koncepcje cudne językowe.
Jesteś językową demolką.
- by Ebola ;)

Xiri
Yilanè
Posty: 3946
Rejestracja: śr, 27 gru 2006 15:45
Kontakt:

Postautor: Xiri » pt, 30 gru 2011 10:54

No-qanek pisze:Wybacz, Versus, ale czytając mam silne wrażenie, że ten tekst jest wciąż napisany po angielsku. To, że występują w nim polskie słowa jest tylko dziwnym trafem.


Translator, copy, paste? ;)

Swoją drogą sądzę, że nie warto przekładać na polski. Chyba każdy stąd zna angielski, a słowa jakie padają w poradniku są dość popularne.

Awatar użytkownika
Młodzik
Lord Ultor
Posty: 4743
Rejestracja: wt, 10 cze 2008 14:48
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Młodzik » pt, 30 gru 2011 11:47

Wypraszam sobie. Nie pozwolę by ktokolwiek zarzucał mi przyzwoitą znajomość angielskiego ;).

Awatar użytkownika
mr.maras
C3PO
Posty: 887
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 14:34
Lokalizacja: inąd

Postautor: mr.maras » pt, 30 gru 2011 11:50

Xiri pisze:Swoją drogą sądzę, że nie warto przekładać na polski. Chyba każdy stąd zna angielski, a słowa jakie padają w poradniku są dość popularne.


A ja uważam że No-qanek wykonał świetną robotę i tłumaczenie przyda się osobom, które tekst zainteresuje, a które to osoby nie czytają z pełną swobodą po angielsku.
po przeczytaniu spalić monitor

Xiri
Yilanè
Posty: 3946
Rejestracja: śr, 27 gru 2006 15:45
Kontakt:

Postautor: Xiri » pt, 30 gru 2011 12:11

mr.maras pisze:
Xiri pisze:Swoją drogą sądzę, że nie warto przekładać na polski. Chyba każdy stąd zna angielski, a słowa jakie padają w poradniku są dość popularne.


A ja uważam że No-qanek wykonał świetną robotę i tłumaczenie przyda się osobom, które tekst zainteresuje, a które to osoby nie czytają z pełną swobodą po angielsku.


Jego postu nie widziałam, przyznam. Odpowiedziałam na post, który mnie interesował ;p


Wróć do „ZakuŻone Zasady”