Czystki

czyli nic konkretnego, za to do wszystkiego

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Ellen
Ośmioł
Posty: 690
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 22:33

Post autor: Ellen » wt, 30 gru 2008 15:47

Husiaty pisze:A ta ksiazka chyba nie zostala wydana.
Została i stoi na mojej własnej półce.
Nie! Nie oddam Stefana! Nawet na relikwie!!!!
Widzisz te martwe bałwanki? Tędy przeszła wiosna! (by Andrzej)
Klub Dyskryminowanych i Wykorzystywanych z Powodu Posiadania Prawa Jazdy.

Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 12009
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

Post autor: Ebola » wt, 30 gru 2008 17:18

Na marginesie: Husiaty! Chłopie, weź Ty się zastanów, co tu wypisujesz!! Po co ktoś miałby się włamywać do Twojego kompa? Żeby Ci wykraść dzieła??? Na konto, jeśli coś na nim jest, to jeszcze rozumiem, do firmowych dokumentów, też, ale teksty? No, bez jaj.
Przy okazji, do masakrowania nadesłanych tekstów służy ZakuŻona Planeta, a i tak musimy mieć zgodę autora.

Scena piąta „Tak nas powrócisz na ojczyzny łono”

Na dworcu lotniczym w Murmańsku Stefan zastanawia się, który lot wybrać. Ponieważ Ojciec-Spryt go nie opuszcza, informuje głośno Łucję, że lecą bezpośrednim lotem do Warszawy. To, że na lotnisku nie sprzedawano biletów w kasach, tylko przed odlotem, daje Stefanowi szansę na wykiwanie przeciwników, którzy oczywiście nie śpią, a nawet, jak się wkrótce okaże nie zasypują gruszek w popiele. Stefan nie może zabrać do samolotu rewolweru, więc zostawia go w restauracji, postanawiając posiłkować się w razie niebezpieczeństwa niezawodnym pistoletem promiennym.
Szczęśliwie przeszli przez kontrolę. Razem z nimi szło wielu pasażerów. Trudno było rozpoznać kto może być agentem. <agenci się przebierają, a to za biznesmena w czarnym kapeluszu i szarym płaszczu, a to za babę w lisim futrze. Tak, nie jest łatwo> Stefan zastanawiał się czy mogli zostać przez agentów rozpoznani. <A, w życiu!> Nowe stroje zmieniły ich bardzo. <Oj, Stefan, stary chłop, a głupi> Pasażerowie szli rządkami do trzech samolotów. Stefan z Łucją udali się do środkowego. Stanęli na końcu kolejki. <no, kurcze, a jak zabraknie biletów?! – wirus zaczyna ssać nibynóżkę> Nagle, całkiem niespodziewanie, wykazując się niezwykłym refleksem, kiedy już zbliżała się ich kolej, Stefan i jego ukochana przebiegają do samolotu lecącego do Berlina. Już, już kupują bilet, gdy z grupki osób czekających na lot do Warszawy odłącza się trzech osobników! Ruszają w stronę samolotu berlińskiego!
Nie doceniałem ich – pomyślał Stefan. <a wirus mówiła, żebyś kupił strój Dziadka Mroza, ale oczywiście, wirus mały, wirus się nie zna, wirus mikrob. Jaaaasne> Nakierował pistolet promienny udając, że manipuluje przy płaszczu <ti, ti, świntuszku> i posłał wiązkę promieni, która powaliła trójkę agentów.
Teraz nic już nie mogło przeszkodzić Stefanowi i jego Liliji, o przepraszam, Łucji, opuścić Murmańsk.
- Stefanie, co się stało?
- Nie rozumiesz?
<wirus chrząka znacząco: Przecie to baba. Stefan, no, weź mnie nie irytuj!> Szli za nami i mieli zamiar opanować samolot i zmusić go <wirus zaciska macki: To nie ludzie to wilcy!!! Liczy do dziesięciu, aby odegnać wizję tortur, na jakie mógł zostać narażony niezłomny, dzielny samolot. Hańba! Po trzykroć, hańba!> do lotu, do Niemiec. <W wirusie gotuje się to, co ma zamiast krwi. Do Niemca!? Nigdy! Nie rzucim ziemi skąd nasz ród...> dzięki naszemu przejściu do samolotu, do Berlina wyłowiłem ich i zlikwidowałem problem przynajmniej na dziesięć godzin, aż się obudzą. Nikt nie podejrzewa, ze lecimy do Berlina.
- Ale dlaczego nie wsiedliśmy, po ich uśpieniu, do samolotu, do Warszawy?
Stefan przez chwilę milczał. Potem uderzył się głośno w czoło i brzydko zaklął.
<mrrrrr...prawdziwy mężczyzna>
- Jaki jestem idiota <wirus wpatruje się w coś na suficie, co bardzo go zainteresowało> Masz rację, najprawdopodobniej zanim by się zorientowali bylibyśmy już w Warszawie, a tak narażam cię na kolejne niebezpieczeństwa.
Łucja przysunęła się do niego bliżej i powiedziała ciepłym głosem:
-Im dłużej przebywam z tobą, tym bardziej cię kocham, Stefanie.
<taaa, kto to powiedział, ze kobiety kochają nieudaczniiii... Herosów?>
Dalsza podróż przebiega w miłej rodzinnej atmosferze, jednak, kiedy samolot ma wlecieć w przestrzeń powietrzną Niemiec, Stefan podejmuje decyzję i rzucając Łucji uspokajające słowa wstaje z fotela.
Kabina pilota była zamknięta. Stefan minął ubikację i szedł prosto na kabinę. Drogę zagrodził mu steward. Szybkim uderzeniem w splot słoneczny i pchnięciem go na szafę <Jednakowoż, to tylko splot. Nic nie winien. Tak na szafę???> Stefan oczyścił sobie drogę. <no, chyba że tak> Drzwi były zamknięte. <Niemożliwe!? W zamkniętej kabinie??!!> Stefan kopnął raz i drugi. Z tyłu dobiegły go krzyki stewardes. Odwrócił się i omiótł wokoło promieniami z pistoletu. Stewardesy zasnęły na dziesięć godzin. <Eeee, a kto rozda cuksy przed lądowaniem. Wirus lubi cuksy samolotowe, wirus się nie bawi.> Zajął się dalszym demolowaniem drzwi kabiny. Na kabinie niemiecki napis głosił, że absolutnie nie wolno wchodzić. <Myśmy są przedmurze, nie będzie Niemiec pluł nam w twarz i wchodu nam zabraaaaniał... Wirus, korkując butelki z benzyną, szuka w sieci adresu najbliższej placówki Lufthanzy> W końcu wyłamał drzwi. Z kabiny padł strzał. Stefan poczuł, jak jego lewa ręka zostaje ogarnięta płomieniem. Upadł na dywan i na chwilę stracił przytomność. < Gdyby wirus nie był fanką Stefana, gdyby wirus nie wielbił Stefana na czczo i po posiłku, uznałby, że Stefan jest cienias, ale to przecież wykluczone> Gdy się ocknął, zobaczył jak Łucja stoi oparta o ścianę i trzyma na muszce jednego z pilotów. Rewolwer pilota właśnie upadł na posadzkę.
Stefan bierze pistolet od Łucji, <niegłupi facet> ale żeby ukochana nie czuła się odtrącona rzuca jakimś ciepłym słówkiem. Następnie zagania pilota na miejsce, rozbraja drugiego, wzbudzając strach i trwogę w załodze. Nakazuje wziąć kurs na Warszawę. Nie daje się zmylić twierdzeniom, jakoby było za mało paliwa i robiąc pilotów w konia każe skierować się do Szczecina. <Ha! Dobrze im i tak, zapomnieli, ze Szczecin polski jest, piastowski!> Oczywiście pilot ociąga się z wykonaniem polecenia, ale Stefan, który nie jednego Winetou czytał i westernowe chwyty są mu nie obce, posyła wiązkę z pistoletu promiennego nastawionego na pełną moc, pod fotel pilota. Pilot zmienia współrzędne i niebawem znajdują się już w polskiej przestrzeni powietrznej.
Polskie lotnictwo jest zwarte i gotowe. Prawie natychmiast pojawiają się dwie Iskry 55, uzbrojone w rakiety powietrze-powietrze. Na komputerze pokładowym pojawia się napis po angielsku, wzywający pilotów do wyjaśnień.
Stefan bał się podać informacje o swojej obecności na pokładzie. Niemiecki podsłuch na pewno działał w ramach komputera i przekazywał wszystko do niemieckiego przewoźnika. Ujawnienie swojej obecności mogło spowodować wysłanie rakiety ziemia-powietrze i zniszczenie samolotu. Informacje które zawierała dyskietka, a przecież muszą podejrzewać, ze je zdobył, były na tyle ważne, że mogli zaryzykować nawet sprowokowanie wcześniejszego konfliktu zbrojnego. Kazał więc odpowiedzieć.
- Mamy kłopoty z paliwem. Musimy natychmiast lądować.
Odpowiedź przyszła po chwili przerwy, wystarczającej na skonsultowanie się z centralą.
- Podążajcie za nami. Jakakolwiek próba oszustwa skończy się waszym zestrzeleniem.

Samolot miękko ląduje na lotnisku szczecińskim i zostaje błyskawicznie otoczony przez komandosów.
Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » wt, 30 gru 2008 17:32

Cliffhanger! Bo to jeszcze nie koniec, nie! Cudem powrócił Stefan na ojczyzny łono i ukoił duszę utęsknioną, ale larum grają i nadejdzie wielkopomna chwila, że znów będzie trzeba na barykady iść, ruszyć z posad bryłę świata (globalistyczną) i stanąć w szarych szeregach polskich służb wywiadowczych.
Tak jest!
Stefan, nasz heros, zawsze zwycięski! :)))
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
nimfa bagienna
Demon szybkości
Posty: 5717
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:40
Płeć: Nie znam

Post autor: nimfa bagienna » wt, 30 gru 2008 17:36

Ja myślę, że w epilogu Stefan porzuci górnolotne ideały, wyemigruje do Irlandii, założy kancelarię adwokacką, dzięki której poświęci się trzepaniu kasy.
I będzie robił dzieci. Powszechnie. Zaludni świat małymi Stefanami, a każdy z małych Stefanów będzie spłodzony z inna kobietą.
Ciekawe, czy będzie płacił alimenty. I w jakiej wysokości.
Tłumaczenie niechlujstwa językowego dysleksją jest jak szpanowanie małym fiutkiem.

Awatar użytkownika
Millenium Falcon
Saperka
Posty: 6212
Rejestracja: pn, 13 lut 2006 18:27

Post autor: Millenium Falcon » wt, 30 gru 2008 18:20

Saga o Stefanie pisze:Szli za nami i mieli zamiar opanować samolot i zmusić go do lotu, do Niemiec. dzięki naszemu przejściu do samolotu, do Berlina wyłowiłem ich i zlikwidowałem problem przynajmniej na dziesięć godzin, aż się obudzą. Nikt nie podejrzewa, ze lecimy do Berlina.
Zagubiona się poczułam. To ten Berlin w Stefan-świecie w Niemczech nie jest?
ŻGC
Imoł Afroł Zgredai Padawan
Scissors, paper, rock, lizard, Spock. - Sheldon Cooper

Awatar użytkownika
Husiaty
Pćma
Posty: 234
Rejestracja: sob, 17 lis 2007 14:29

Post autor: Husiaty » wt, 30 gru 2008 22:20

Ebola pisze:Na marginesie: Husiaty! Chłopie, weź Ty się zastanów, co tu wypisujesz!! Po co ktoś miałby się włamywać do Twojego kompa? Żeby Ci wykraść dzieła??? Na konto, jeśli coś na nim jest, to jeszcze rozumiem, do firmowych dokumentów, też, ale teksty? No, bez jaj.
Ebolo, podalem przyklad. To nie znaczy, ze boje sie o moje teksty, bo nie ma o co sie bac (jest ich wystarczajaco malo zeby mnie nie osmieszyc tak bardzo) podalem ten przyklad bo jestesmy na forum literackim, ale mozna go odniesc np. do publikowania czyjegos testamentu, czyis pamietnikow, umow i deklaracji rzadowych itp.
O to mi chodzi... A sytuacje odnioslem do prostego przykladu.
Ostatnio napisałem bestsellera, tylko jakoś kiepsko się sprzedaje...

Awatar użytkownika
Navajero
Klapaucjusz
Posty: 2483
Rejestracja: pn, 04 lip 2005 15:02

Post autor: Navajero » ndz, 04 sty 2009 14:56

Ebola pisze: Stefan bierze pistolet od Łucji, <niegłupi facet>
Niegłupi, wie, że; kobieta+broń= kłopoty :P
"Panie, ten kto chce zarabiać na chleb pisząc książki, musi być pewny siebie jak książę, przebiegły jak dworzanin i odważny jak włamywacz."
dr Samuel Johnson

Awatar użytkownika
Hipolit
Klapaucjusz
Posty: 2067
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 21:09

Post autor: Hipolit » ndz, 04 sty 2009 15:34

Azaliż na powrót cnego Stefana znowuż do Wiliji czekać nam przyńdzie, Wątkodzierżczynię użyszkodnikostwo kornie qwestionuje?
Pozdrawiam
Hipolit
Navigare necesse est, vivere non est necesse

Awatar użytkownika
Navajero
Klapaucjusz
Posty: 2483
Rejestracja: pn, 04 lip 2005 15:02

Post autor: Navajero » ndz, 04 sty 2009 15:46

Suponuję, że nie, albowiem spolegliważ ona ;)
"Panie, ten kto chce zarabiać na chleb pisząc książki, musi być pewny siebie jak książę, przebiegły jak dworzanin i odważny jak włamywacz."
dr Samuel Johnson

Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 12009
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

Post autor: Ebola » ndz, 04 sty 2009 23:55

Dla Hipolita i Navajero, speszyl edyszyn

AKT ÓSMY. Na ojczyzny łonie

Scena pierwsza. Panie pułkowniku, melduję

Samolot ląduje na szczecińskim lotnisku. Wokoło samolotu rozłożyły się natychmiast grupy komandosów. <Plaża, dzika plaża morze niedaleko...> Stefan z rozrzewnieniem patrzył na otaczającą go przestrzeń. Był znów w Ojczyźnie. Ale to nie czas na łzy, w końcu piloci to Niemcy, a Niemiec, wiadomo, pludrak zdrajca. Jeśli Stefan zdradzi się przed nimi, poinformują Unię i polski wywiad nie zdąży wyłapać wszystkich wrogich agentów. Jednak Stefan ma plan, a nawet Plan – udaje porywacza i żąda stawienia się przy samolocie dowódcy komandosów. Gdy ten pojawia się, Stefan otwiera luk i wyrzuca przygotowaną uprzednio karteczkę. Po półgodzinie nadchodzi wiadomość, ze Polacy zgadzają się zapłacić okup.
To sygnał. Stefan przepędził z kabiny pilotów i resztkami drzwi zabarykadował wejście. Pod samolot podjechały nagle na pełnej prędkości trzy samochody. Z góry nadleciały grawikoptery. Grupa komandosów wrzuciła do samolotu bombę z gazem łzawiącym. Do kabiny przez rozbitą szybę wdarli się komandosi z grawikoptera. Huk rozbijanych szyb, odgłos strzałów i duszący dym trwały niecałą minutę. Po chwili pasażerowie przecierając oczy <auć! musiało boleć> powstali z miejsc poganiani przez komandosów. Z kabiny pilotów wyniesiono na noszach dwa trupy przykryte kocem. <NIEEEEEE!. Nie wierzę! Nie Stefan!!!> Komandosi zanoszą zwłoki <Oj, boziu, boziu...> do jednego z samochodów. Pasażerowie, zgromadzeni na płycie lotniska wymieniają się uwagami na tematy aktualne, piloci informują swoją centralę o zajściu. Na fotelu pilota widać było ślady krwi. <wirus pada jak gromem rażon, ale zaciska otwór chłonny i postanawia: Stefan walczył, nie przerwę czytania!>
Lecieli ponad chmurami. Łucja wraz z kapitanem opatrywali Stefanowi ramię, <Zyw, Budach... Stefan, znaczy! Żyw i wcale nie był na palu. Stefuś, Stefulek, Stefunio> które dodatkowo uraził sobie o nosze, gdy ich ewakuowano. <Oj, boliiii? Boli. Stefuś zrobił sobie kuku, wirus pocałuje i zaraz przestanie> Kapitan właśnie zakończył rozmowę z dowódcą polskiego wywiadu i za nic mając przepisy ruchu powietrznego śmiga do Warszawy, aż miło. Oczywiście Łucja nie zwraca na to uwagi, wszak jej ukochany jest ranny i bardzo cierpi. Próbuje nakłonić Stefana do małej drzemki, ale ten jest twardy, postanawia, ze nie zaśnie póki nie spotka się z przełożonym. Kapitan, rozumiejąc doskonale Stefana podaje mu gazetę.
W Gazecie Warszawskiej, na pierwszej stronie znajduje artykuł traktujący o ucieczce z Anglii prawnuka Churchilla i spekulacje na ten temat, ale to Stefana nie interesuje, w końcu wie jak to było. Jednak sama gazeta, w końcu utęskniony papier ojczysty wzbudza jego zainteresowanie, czyta ją od deski do deski. Nagle kapitan przekazuje najświeższe informacje, których prasa jeszcze nie podała. Otóż na Białorusi rozbił się samolot lecący z Murmańska do Warszawy. Stefan zbladł jeszcze bardziej. Był dzisiaj wielokrotnie na krok od śmierci. Poczuł jak bardzo chce mu się spać. Na szczęście byli już nad Warszawą
Lądują na trawniku pod ministerstwem. Z budynku wybiega pułkownik, Stefan ze skrytki w obcasie wyciąga dyskietkę. Pułkownik dziękuje Stefanowi, biegnie do budynku, a Stefan i Łucja odlatują do szpitala.
W szpitalu Stefan dochodzi do zdrowia pod czułą opieką Łucji. Bardzo cierpi. <a wirus mówił, że pocałuje, było korzystać> Jednak zapomina o swej Golgocie, kiedy jego najdroższa podaje mu gazetę.
Jeszcze tak wielkiego nagłówka w Gazecie Warszawskiej nie widział.ZDRAJCY WYKRYCI. <eee nieee> ZDRAJCY WYKRYCI. <teraz lepiej> czarnymi literami <nie może to być!> wydrukowano:
Dzisiaj w nocy dokonano w całej Polsce aresztowań około dziesięciu tysięcy ludzi. Wszyscy oni byli związani z różnymi organizacjami infiltrującymi Polskę i powiązanymi z obcymi strukturami, które chciały wywołać w Polsce rewolucję. (ciach) Część zatrzymanych próbowała właśnie uciekać z Polski. Dzięki błyskawicznej akcji udało się ująć prawie wszystkich. Z podanych informacji wynika, że zbiegł jedynie Alojzy Michniak, dyrektor działu handlowego NBP, oraz Bogusław Jeremek, będący pracownikiem MSW.
<Noooo, toście koledzy z wywiadu trochę pokpili sprawę, oni i bez dyskietki byli podejrzani. Pffffy!>
Gazeta podaje również listę zatrzymanych i ich powiązania. Stefan znajduje też informację, która go zaciekawia:
Wczoraj został zwolniony z aresztu Anglik Peter Churchill. Został on aresztowany w Papui Nowej Gwinei o przewieziony do Polski przez polskie służby specjalne w związku z obławą na przemytników heroiny, skąd kierowany był jej przerzut do Polski. Podejrzenia wobec pana Churchilla o handel narkotykami nie potwierdziły się (ciach) Po zwolnieniu z więzienia zwrócił się on do władz Polski z prośbą o azyl polityczny <No, ba!>
Stefan nie kończy lektury, albowiem do pokoju wchodzi pułkownik Krzesiński.
Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
Maximus
ZasłuRZony KoMendator
Posty: 606
Rejestracja: sob, 20 sty 2007 17:24

Post autor: Maximus » pn, 05 sty 2009 00:47

Cudo! Wreszcie przeczytałem ten temat, dowiedziałem się, kim jest Stefan, a po lekturze najnowszego kawałka wklejonego przez Wirusę w mojej głowie dźwięczy jeno jedno słowo: więcej! Więcej! Więcej Stefana!
I pomyśleć - nie wiedziałem, że mamy tak znakomitego pisarza w Polszcze naszej, który tematów patriotycznych się nie boi, a pod pseudonimem maskuje się sprytnie do dziś...
Dołączam się do grona niecierpliwie oczekujących na streszczenie ciągu dalszego :D
Cokolwiek to było, mea maximus culpa.

Awatar użytkownika
Laris
Psztymulec
Posty: 916
Rejestracja: czw, 11 gru 2008 18:25

Post autor: Laris » pn, 05 sty 2009 02:30

Boziu, Stefan mieli na drobno i wgniata w ziemię. :D Wzorem Maximusa przyłączam się do fanów Stefana i czekam na ciąg dalszy.
A tak na marginesie, można dzieś dostać oryginała? :D
Najmniej pamiętam zajęcia w szkole,
bo żaden z nas się tam nie nadawał.
Awantura - Pokolenie nienawiści

Awatar użytkownika
Navajero
Klapaucjusz
Posty: 2483
Rejestracja: pn, 04 lip 2005 15:02

Post autor: Navajero » pn, 05 sty 2009 06:13

Laris pisze:A tak na marginesie, można dzieś dostać oryginała? :D
Chciałbyś, jeszcze pewnie z autografem autora, hę? :P
"Panie, ten kto chce zarabiać na chleb pisząc książki, musi być pewny siebie jak książę, przebiegły jak dworzanin i odważny jak włamywacz."
dr Samuel Johnson

Awatar użytkownika
Hipolit
Klapaucjusz
Posty: 2067
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 21:09

Post autor: Hipolit » pn, 05 sty 2009 08:36

Navajero pisze:
Laris pisze:A tak na marginesie, można dzieś dostać oryginała? :D
Chciałbyś, jeszcze pewnie z autografem autora, hę? :P
Tak, chcemy! Ja też! Żeby dzieło to oprawione było w skórę niewiernych i opatrzone autografem, ryngrafem, paragrafem i pantografem!

P.S.
Ebolo! Wielgachne jak patriotyzm Stefana - podziekowania za początek dnia!
Pozdrawiam
Hipolit
Navigare necesse est, vivere non est necesse

Awatar użytkownika
podzjazdem
Dwelf
Posty: 505
Rejestracja: śr, 21 mar 2007 07:58

Post autor: podzjazdem » pn, 05 sty 2009 15:31

O tak, o tak! Nic to śniegi i mrozy, i zawieje zamiatające! Naprzód!
Osusz skrzydła, bracie. Na mokrych od łez daleko nie zalecisz...

ODPOWIEDZ