Klient nasz pan, czyli rzecz o handlu

czyli nic konkretnego, za to do wszystkiego

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Dabliu
ZakuŻony Terminator
Posty: 3011
Rejestracja: wt, 22 sie 2006 20:22
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Dabliu » ndz, 26 sie 2007 19:47

Millenium Falcon pisze:Babskie wypady typu łażenie po sklepach to jest to. :D I jest giiiit.
Zawsze mnie zastanawiało, co w tym jest fajnego. Jeśli mam uczestniczyć w czymś takim, to mam ochotę ciąć sobie żyły. Całe szczęście, zawsze mogę małżonce podstawić jakiegoś geja do towarzystwa, a taki z chęcią pójdzie na shopping :)

Aha... bułka wrocławska rulez :P

Chciałem dodać coś ontopicznego, znaczy że jest git, ale jakoś nic specjalnego nie przychodzi mi do głowy :(

Awatar użytkownika
Millenium Falcon
Saperka
Posty: 6212
Rejestracja: pn, 13 lut 2006 18:27

Post autor: Millenium Falcon » ndz, 26 sie 2007 20:12

Dabliu pisze:
Millenium Falcon pisze:Babskie wypady typu łażenie po sklepach to jest to. :D I jest giiiit.
Zawsze mnie zastanawiało, co w tym jest fajnego. Jeśli mam uczestniczyć w czymś takim, to mam ochotę ciąć sobie żyły. Całe szczęście, zawsze mogę małżonce podstawić jakiegoś geja do towarzystwa, a taki z chęcią pójdzie na shopping :)
No i właśnie dlatego na zakupy należy z kumpelą chodzić. Poza tym "zakupy" to nie jest dobre słowo, niemiecki Einkaufsbummel jest IMHO lepszy, bo nie chodzi o to, żeby kupować. Chodzi o miłe, odstresowujące spędzenie czasu. I mierzenie okropnych ciuchów, jak np. Straszliwie-Słodziuśna-Sukienka-A-La-Mała-Dziewczynka-W-Której-Każda-Wygląda-Jakby-Była-W-Ciąży. Kasiek mi zrobiła w tym paskudztwie zdjęcie, więc nie zdziwicie się, jak na nie traficie, bo na oko to tam gdzieś tak w 6 miesiącu jestem... ;)
ŻGC
Imoł Afroł Zgredai Padawan
Scissors, paper, rock, lizard, Spock. - Sheldon Cooper

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19192
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » ndz, 26 sie 2007 20:13

Millenium Falcon pisze: niemiecki Einkaufsbummel jest IMHO lepszy, bo nie chodzi o to, żeby kupować.
Bumelowanie pod pretekstem zakupów?
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
nimfa bagienna
Demon szybkości
Posty: 5717
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:40
Płeć: Nie znam

Post autor: nimfa bagienna » ndz, 26 sie 2007 20:24

Millenium Falcon pisze:"zakupy" to nie jest dobre słowo, niemiecki Einkaufsbummel jest IMHO lepszy
Odkryłam, czemu łażenie po zakupy daje taką przyjemność.
Bo punkt G znajduje się na końcu słowa 'shopping'.
;) :D
Tłumaczenie niechlujstwa językowego dysleksją jest jak szpanowanie małym fiutkiem.

Awatar użytkownika
Hitokiri
Nexus 6
Posty: 3318
Rejestracja: ndz, 16 kwie 2006 15:59
Płeć: Kobieta

Post autor: Hitokiri » ndz, 26 sie 2007 20:25

Dabliu pisze:
Millenium Falcon pisze:Babskie wypady typu łażenie po sklepach to jest to. :D I jest giiiit.
Zawsze mnie zastanawiało, co w tym jest fajnego. Jeśli mam uczestniczyć w czymś takim, to mam ochotę ciąć sobie żyły. Całe szczęście, zawsze mogę małżonce podstawić jakiegoś geja do towarzystwa, a taki z chęcią pójdzie na shopping :)
To jestem bardzo dziwna, jak na swoją płeć, bo co do zakupów mam takie same odczucia jak Dabliu. Pewnie w poprzednim wcieleniu byłam facetem i coś mi z tego zostało.
"Ale my nie będziemy teraz rozstrzygać, kto pracuje w burdelu, a kto na budowie"
"Ania, warzywa cię szukały!"

Wzrúsz Wirusa! Podarúj mú "ú" z kreską!

Awatar użytkownika
Dabliu
ZakuŻony Terminator
Posty: 3011
Rejestracja: wt, 22 sie 2006 20:22
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Dabliu » ndz, 26 sie 2007 20:30

Millenium Falcon pisze:Chodzi o miłe, odstresowujące spędzenie czasu. I mierzenie okropnych ciuchów
Do niedawna pracowałem w sklepie z ciuchami, na szczęście w magazynie. Moja małżonka jednak nadal pracuje jako sale assistant w takim sklepie. Nie chciałabyś usłyszeć, jakie przekleństwa lecą czasem po cichu pod adresem osób, które nic nie kupują, za to rozwalają masę ciuchów :P
Wierzę, że należysz do tych uprzejmych klientek :) bo większość to niestety niewychowane bydło. Pracowników traktują jak niewolników, obrażają, przymierzają bieliznę (nawet w czasie menstruacji), zrzucają odzież na podłogę, depczą po niej, rozrzucają cały stół ubrań zwłaszcza wtedy, kiedy pracownik skończył go właśnie układać... i różne takie historie - a w sklepie takim jak H&M tego typu klientów są dziennie całe setki, a sprzedawców zawsze zbyt mało, żeby nad tym zapanować. A najgorsze są baby, które potrafią zrobić awanturę o coś idiotycznego, nosić się jak królowe świata, po czym łaskawie kupić jakąś spinkę po przecenie z przeceny z przeceny za złoty pięćdziesiąt...
Ufff... uzewnętrzniłem się :) Sorry Millenijna.

Ontopicznie: eee... jest git, że już tam nie pracuję :)

Awatar użytkownika
Hitokiri
Nexus 6
Posty: 3318
Rejestracja: ndz, 16 kwie 2006 15:59
Płeć: Kobieta

Post autor: Hitokiri » ndz, 26 sie 2007 20:33

A tak to jest akurat w każdym takim większym sklepie. Np. w Kerfurze [czy jak to się piszę]. Pracowałam tam przez cztery dni, układałam i porządkowałam towar, tylko po to by jakiś idiota to rozwalił. Ale pracownik nie może zareagować...
"Ale my nie będziemy teraz rozstrzygać, kto pracuje w burdelu, a kto na budowie"
"Ania, warzywa cię szukały!"

Wzrúsz Wirusa! Podarúj mú "ú" z kreską!

Awatar użytkownika
Karola
Mormor
Posty: 2032
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 23:07

Post autor: Karola » ndz, 26 sie 2007 20:51

Khem, mam wrażenie, że takie moje prawo jako kupującego. Nie potrafię oglądać bluzek, spodni czy innej garderoby, nie niszcząc ślicznego ułożenia. I chyba założenie właścicieli sklepu jest takie, że kupujący to uczyni, a sprzedawca ułoży. Nieprawdaż?
Indiana Jones miał brata. Nieudacznika rodem z Hiszpanii. Imię brata nieudacznika brzmiało Misco. Misco Jones.

Awatar użytkownika
Dabliu
ZakuŻony Terminator
Posty: 3011
Rejestracja: wt, 22 sie 2006 20:22
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Dabliu » ndz, 26 sie 2007 21:15

Karola pisze:Khem, mam wrażenie, że takie moje prawo jako kupującego. Nie potrafię oglądać bluzek, spodni czy innej garderoby, nie niszcząc ślicznego ułożenia. I chyba założenie właścicieli sklepu jest takie, że kupujący to uczyni, a sprzedawca ułoży. Nieprawdaż?
A co jeżeli ktoś pięć minut przed zamknięciem sklepu samojeden rozwali połowę asortymentu, depcząc po ciuchach, uwalając mierzone majtki kałem lub krwią miesięczną, celowo zrzucając ciuchy z wieszaków na podłogę, rzucając rzeczy gdzie popadnie, wyrzucając pracownikom że nie ma jakiegoś rozmiaru, a na koniec niczego nie kupując? To niestety codzienność - jakieś 20% klientów robi takie rzeczy, a to baaardzo dużo. Pracownik siedząc w sklepie i sprzątając do 23-ciej, jak widzi kolejny stanik ściągnięty z wieszaczka i wciśnięty gdzieś pod shopa z dziecięcymi sukienkami, po prostu nie potrafi darzyć klienta miłością...
Klient kupuje, a pracownik sprząta. Jasne. Ale nie tylko pracownik powinien być uprzejmy i dobrze wychowany. Przecież są takie bździągwy, które celowo wszystko rozpieprzają, bo sprawia im to radochę, że ktoś to będzie musiał sprzątać. Czasem nawet głośno o tym mówią...

Awatar użytkownika
Millenium Falcon
Saperka
Posty: 6212
Rejestracja: pn, 13 lut 2006 18:27

Post autor: Millenium Falcon » ndz, 26 sie 2007 21:40

Dabliu pisze:
Millenium Falcon pisze:Chodzi o miłe, odstresowujące spędzenie czasu. I mierzenie okropnych ciuchów
[ciach]
Ufff... uzewnętrzniłem się :) Sorry Millenijna.
Ależ uzewnętrzniaj się, proszę Cię bardzo. Jeśli to Cię uspokoi - to pierwszy raz mierzyłam coś dla draki, a nie w celach potencjalnie nabywczych. Ponadto nie rozwalam ułożonych ubrań, zmierzone zawsze starannie odwieszam na wieszaki i oddaję tej pani, co stoi przy przymierzalniach, albo odwieszam na ten specjalny stojak.
Trafiłam na miłych sprzedawców, trafiłam na opryskliwych, a nawet na chamskich. Najczęściej, niestety, na olewających. Siebie uważam za klientkę niekłopotliwą, bo z reguły wiem czego chcę. Ale zdarzało mi się wchodzić do przymierzalni ze stosem ubrań, z którego nic nie kupiłam, nie dlatego, że od początku nie zamierzałam, tylko że fason/rozmiar/itd o wiele lepiej leżał na wieszaku niż na mnie. A inaczej, niż mierząc, nie dałabym rady tego sprawdzić.

Podsumowując - są chamscy klienci i są chamscy sprzedawcy. Niestety z reguły nie trafiają na siebie nawzajem.

A tak na marginesie - nic tak nie zmienia stosunku do osoby wykonującej jakiś zawód, jak postawienie się dosłowne na jej miejscu. Rozdawałam kiedyś ulotki - i teraz zawsze staram się je brać od rozdających na ulicach. Byłam telemarketerką - i teraz jakoś życzliwiej patrzę na tych, co do mnie dzwonią, chociaż odpowiedź, tak jak i wcześniej, jest grzeczna, ale odmowna.

EDiT:
Alfi pisze:
Millenium Falcon pisze: niemiecki Einkaufsbummel jest IMHO lepszy, bo nie chodzi o to, żeby kupować.
Bumelowanie pod pretekstem zakupów?
Jak zawsze trafnie to Mahatmo ująłeś;)
Ostatnio zmieniony ndz, 26 sie 2007 21:41 przez Millenium Falcon, łącznie zmieniany 1 raz.
ŻGC
Imoł Afroł Zgredai Padawan
Scissors, paper, rock, lizard, Spock. - Sheldon Cooper

Awatar użytkownika
Karola
Mormor
Posty: 2032
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 23:07

Post autor: Karola » ndz, 26 sie 2007 21:40

Zgoda, jeśli kupujący robią burdel celowo - należy zainterweniować i nawet grzecznie oraz uprzejmie opieprzyć.
Ale opowiem Ci, jak to działa w drugą stronę (i to nie jest jakiś pojedynczy przypadek): wchodzę do sklepu z odzieżą, pytam o coś w pasującym rozmiarze i co słyszę od jednej i drugiej wychudzonej, wypacykowanej i znudzonej pracą panienki?
- Dla pani... - tu następuje spojrzenie pełne lekceważenia - czegoś w pani rozmiarze nie mamy. Tutaj sprzedajemy ciuchy w rozmiarach standardowych.

Dla niezorientowanych, bo Dabliu mnie widział w realu - mam 180 cm wzrostu i NIE wyglądam jak wieszak, znaczy nie mam 85 cm w biodrach.

Po czymś takim sama mam ochotę rozpirzyć cały sklep w drybizgi. Miałam zamiar zostawić pół pensji w tym sklepie, nie oczekiwałam awansów na kolanach, ale na przodków! Choć trochę elementarnego wychowania i przyzwoitości. Więc z zasady już wchodzę do sklepów uzbrojona po pięty i opancerzona.
Indiana Jones miał brata. Nieudacznika rodem z Hiszpanii. Imię brata nieudacznika brzmiało Misco. Misco Jones.

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19192
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » ndz, 26 sie 2007 21:44

Karola pisze: Dla niezorientowanych, bo Dabliu mnie widział w realu - mam 180 cm wzrostu i NIE wyglądam jak wieszak, znaczy nie mam 85 cm w biodrach.
Ci, którzy widzieli w tesco, mogą potwierdzić.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Karola
Mormor
Posty: 2032
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 23:07

Post autor: Karola » ndz, 26 sie 2007 21:49

Zaplułam monitor herbatą mrożoną.
Alfi, dzięki za rozładowanie mojej całodziennej wqrwy :):):)

I już teraz jest GIT!
Indiana Jones miał brata. Nieudacznika rodem z Hiszpanii. Imię brata nieudacznika brzmiało Misco. Misco Jones.

Awatar użytkownika
Ellen
Ośmioł
Posty: 690
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 22:33

Post autor: Ellen » ndz, 26 sie 2007 21:52

Karola pisze: - Dla pani... - tu następuje spojrzenie pełne lekceważenia - czegoś w pani rozmiarze nie mamy. Tutaj sprzedajemy ciuchy w rozmiarach standardowych.
Oj, i ja słyszałam podobne słowa. Niejednokrotnie.
A jeszcze weselej gdy chodziłam na zakupy z przyjaciółką - niższą i szczupłą. Wtedy często słyszałam jeszcze:

-O, dla tej pani to by była taka sukienka. Może pani przymierzy?

Grrrr....

A w ogóle niedawno spotkałam się z nowymi akcesoriami w przymierzalniach. Na haczyku wisi sobie coś w rodzaju śliniaczka. Jak głosi napis pod haczykiem, jest to chusteczka do zasłaniania twarzy, żeby na bluzeczce nie zostawiać połowy makijażu.

Dabliu, to może teraz pójść za ciosem i powiesić obok ceratowe majteczki?

Ellen
Widzisz te martwe bałwanki? Tędy przeszła wiosna! (by Andrzej)
Klub Dyskryminowanych i Wykorzystywanych z Powodu Posiadania Prawa Jazdy.

Awatar użytkownika
Millenium Falcon
Saperka
Posty: 6212
Rejestracja: pn, 13 lut 2006 18:27

Post autor: Millenium Falcon » ndz, 26 sie 2007 21:57

Karola, ja mam wrażenie, że WSZYSCY są niestandardowi. Poza gimnazjalistkami chyba. Widziałaś mnie - figura na klepsydrę. Efekt: albo coś mi się nie dopina, albo zwisa jak namiot. O bluzkach koszulowych mogę zapomnieć.
Swego czasu w sklepie firmowym z dżinsami, którego nazwy nie wspomnę, ale dobrze ją pamiętam, i tam moja noga nie postanie - po zmierzeniu wynalezionego mi przez sprzedawczynię modelu poprosiłam panią o inne spodnie, które uwzględniałyby fakt, że posiadam biodra, i posiadam talię, a jedno sie od drugiego dość znacznie różni obwodem, to dostałam takie na słonia. Półtora mnie by się nie zmieściło. I sama nie wiem, czy ona taka niedouczona - i ślepa chyba do tego, bo te spodnie naprawdę były OGROMNE, czy to był osobisty afront.
A szczytem było jak ostatnio od szczupłej i zgrabnej koleżanki usłyszałam, jak ją potraktowano w sklepie. Nosi rozmiar 38. Mierzyła spodnie, coś źle leżało, poprosiła o rozmiar większe - i została zaszczycona przez anorektyczną sprzedawczynię tekstem "większych w ofercie nie mamy" i adekwatnym do tekstu spojrzeniem lustrującym...
ŻGC
Imoł Afroł Zgredai Padawan
Scissors, paper, rock, lizard, Spock. - Sheldon Cooper

ODPOWIEDZ