Klient nasz pan, czyli rzecz o handlu

czyli nic konkretnego, za to do wszystkiego

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
taki jeden tetrix
Niezamężny
Posty: 2048
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 20:16

Post autor: taki jeden tetrix » sob, 08 wrz 2007 20:08

Coś by było na rzeczy, Mahatmo. O ileż byłoby prościej, gdyby PT Elektorat mógł na druczku wpłaty nagryzmolić "MOJE KĄTO", wpisać kwotę i złożyć odcisk np. lewego kciuka. Niestety, zachciało się nam kont numerowanych jak w Szwajcarii (bo owe sławetne "numerowane konta w Szwajcarii" są zupełnie takie same, jak nasze - po prostu Amerykanie są przyzwyczajeni do kont rejestrowanych na nazwisko i adres klienta, bez wielocyfrowego numeru rachunku... a my łyknęliśmy kalkę językową z importowanych książek i filmów, i cześć), a poza tym ludzie pozbawieni lewego kciuka w wyniku wypadków losowych czy np. pracy w tartaku mogliby się poczuć dyskryminowani.
"Anyone who's proud of their country is either a thug or just hasn't read enough history yet" (Richard Morgan, Black Man)
"Jak ktoś chce sypiać ze skunksami, niech nie płacze, że mu dzieci śmierdzą" (Etgar Keret)

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19194
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » sob, 08 wrz 2007 20:22

Serio,potrafisz napisać swoje konto z pamięci? Gratuluję.
PIN oczywiście pamiętam :-).
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
taki jeden tetrix
Niezamężny
Posty: 2048
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 20:16

Post autor: taki jeden tetrix » sob, 08 wrz 2007 22:51

Serio, to nie potrafię. Zresztą od dłuższego czasu nie potrzebowałem. Ale umiem je szybko znaleźć, nawet bez karteczki :)
"Anyone who's proud of their country is either a thug or just hasn't read enough history yet" (Richard Morgan, Black Man)
"Jak ktoś chce sypiać ze skunksami, niech nie płacze, że mu dzieci śmierdzą" (Etgar Keret)

Awatar użytkownika
Karola
Mormor
Posty: 2032
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 23:07

Post autor: Karola » ndz, 09 wrz 2007 00:06

taki jeden tetrix pisze:Niestety, zachciało się nam kont numerowanych jak w Szwajcarii (bo owe sławetne "numerowane konta w Szwajcarii" są zupełnie takie same, jak nasze - po prostu Amerykanie są przyzwyczajeni do kont rejestrowanych na nazwisko i adres klienta, bez wielocyfrowego numeru rachunku... a my łyknęliśmy kalkę językową z importowanych książek i filmów, i cześć)
Eeeee, to trochę nie tak. Każde konto ma numer, amerykańskie, polskie, szwajcarskie. Tak zwany NRB po polsku, IBAN po internaszynal - do rozliczeń wszelakich. A potem dodatkowo - a właściwie przede wszystkim nazwisko/nazwa właściciela konta.
Numerowane konta w Szwajcarii polegają na tym, że obok tego IBAN-u jest sobie numerek zamiast nazwiska/nazwy - dysponentem środków zgromadzonych tamże jest osoba legitymująca się tym numerkiem (oraz oczywiście dodatkowym zabezpieczeniem).

EDIT: znam wszystkie numery własnych kont. To tak na marginesie, ale się pochwalić chciałam i zasłużyć na podziw w oku Mahatmy :)
Indiana Jones miał brata. Nieudacznika rodem z Hiszpanii. Imię brata nieudacznika brzmiało Misco. Misco Jones.

Awatar użytkownika
taki jeden tetrix
Niezamężny
Posty: 2048
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 20:16

Post autor: taki jeden tetrix » ndz, 09 wrz 2007 10:12

Karola pisze:Eeeee, to trochę nie tak. Każde konto ma numer, amerykańskie, polskie, szwajcarskie. Tak zwany NRB po polsku, IBAN po internaszynal - do rozliczeń wszelakich. A potem dodatkowo - a właściwie przede wszystkim nazwisko/nazwa właściciela konta.
Fakt, nieprecyzyjnie się wyraziłem. Chodziło mi o to, że w Stanach numer własnego czy czyjegokolwiek konta nie jest klientowi banku do życia potrzebny - wystarczy adres i miejsce zamieszkania, żeby wypisać czek, bo klienci indywidualni nader rzadko bawią się tam w przelewy, a wpłatę gotówkową na własne konto najłatwiej zrobić przez bankomat. Takie przynajmniej miałem doświadczenia z własnej klienckiej praktyki, nie wiem dokładnie, jak to działa w rozliczeniach wewnątrz- i międzybankowych.
"Anyone who's proud of their country is either a thug or just hasn't read enough history yet" (Richard Morgan, Black Man)
"Jak ktoś chce sypiać ze skunksami, niech nie płacze, że mu dzieci śmierdzą" (Etgar Keret)

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19194
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » ndz, 09 wrz 2007 10:25

Karola pisze: znam wszystkie numery własnych kont. To tak na marginesie, ale się pochwalić chciałam i zasłużyć na podziw w oku Mahatmy :)
Zaiste, zasłużyłaś :).
taki jeden tetrix pisze: a wpłatę gotówkową na własne konto najłatwiej zrobić przez bankomat
Do moich wiosko-slumsów taki cud techniki jeszcze nie dotarł. W naszych metropoliach zdaje się już są?
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
kiwaczek
szuwarowo-bagienny
Posty: 5629
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 21:54

Post autor: kiwaczek » sob, 15 wrz 2007 19:39

A ja się tak zapytam - jaki to ma związek z tematem?
Może ktoś wydzieli rozważania bankowe, albo niech offtop umrze :D
I'm the Zgredai Master!
Join us young apprentice!
Jestem z pokolenia 4PiP i jestem z tego dumny!

Awatar użytkownika
nosiwoda
Lord Ultor
Posty: 4541
Rejestracja: pn, 20 cze 2005 15:07
Płeć: Mężczyzna

Post autor: nosiwoda » pt, 22 lut 2008 09:21

Zgodnie z wskazówkami Sokolicy
Trolliszcze pisze:
nosiwoda pisze:A bezsens proszę uprzejmie wskazać. Może i ja przemyślę.
Ta argumentacja jest równie błyskotliwa, co argumentacja, że jak nie będę jeździć samochodem, to ludzie przestaną truć środowisko. Albo że jak nie będę jeść wołowiny, to ludzie przestaną zabijać biedne krówki. Jeździsz samochodem? Jesz wołowinę? Oportunista...
No ale nie bierz ulotek. Ci, co marzną, z pewnością będą Ci wdzięczni, kiedy dzięki Twoim podstępnym działaniom upadnie przemysł ulotkowy. BTW, na kiedy wróżysz ten spektakularny krach?
Nadal nie widzę wskazania bezsensu. Twoja argumentacja jest równie błyskotliwa jak... nie, nie jest, bo jej nie ma :) Czysta demagogia. "Oj, bo oni marzną". A szambonurkowie to co? Nie martwisz się o nich, o ich pracę paskudną? Przestań chodzić do toalety. Nie przestaniesz? Oportunista...
A co do krachu - przez takich, co to bezmyślnie biorą i wyrzucają bez czytania na ulicę, nie tylko nie przewiduję krachu. Przewiduję nawet większy ruch na rynku usług sprzątających. Tylko sensu w tym brak.
"Having sons means (among other things) that we can buy things "for" those sons that we might not purchase for ourselves" - Tycho z PA

Awatar użytkownika
flamenco108
ZakuŻony Terminator
Posty: 2210
Rejestracja: śr, 29 mar 2006 00:01
Płeć: Mężczyzna

Post autor: flamenco108 » pt, 22 lut 2008 10:08

Umieść link do dyskusji, bo nie wiem, o czym mówisz...
Nondum lingua suum, dextra peregit opus.

Awatar użytkownika
nosiwoda
Lord Ultor
Posty: 4541
Rejestracja: pn, 20 cze 2005 15:07
Płeć: Mężczyzna

Post autor: nosiwoda » pt, 22 lut 2008 10:37

"Having sons means (among other things) that we can buy things "for" those sons that we might not purchase for ourselves" - Tycho z PA

Awatar użytkownika
flamenco108
ZakuŻony Terminator
Posty: 2210
Rejestracja: śr, 29 mar 2006 00:01
Płeć: Mężczyzna

Post autor: flamenco108 » pt, 22 lut 2008 13:47

No tak. Trolliszczcze zastosował metodę obalenia przez analogię. Ale i tak tok rozumowania Nosiwody moim zdaniem zawierał pewne błędy.

Ja w czasach studenckich brałem ulotki od każdego, coby mu ulżyć w cierpieniu. Samemu zdażało mi się popracować jako ulotkarz i wiedziałem, co taki stójkowy lubi, więc mu to dawałem - im szybciej rozdał ulotki, tym szybciej mógł sobie iść. Teraz zmieniła mi się perspektywa i nie biorę ulotek - bo mi się nie chce, bo nie widzę sensu, bo nie są skierowane do mnie... Po prostu trochę zezgredziałem i przestaję kumać rzeczywistość.

Nie branie ulotek oczywiście niczego nie zmieni, ponieważ reklama tak tanią drogą jest praktycznie niemierzalna. Metodę tę stosują pewne konkretne organizacje, które potrzebują reklamy głównie informatywnej - dopóki mają dość klientów, po prostu będą rozdawać ulotki - tak się ten biznes zaczął i tak się właśnie toczy. Branie ulotek też nic nie pomoże. Aczkolwiek zaczynam rozważać, czy nie brać ich jako podpałki do kominka?
Nondum lingua suum, dextra peregit opus.

Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 12009
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

Post autor: Ebola » pt, 22 lut 2008 17:11

Musiałbyś selekcjonować, jak lakierowane to won, się nie nadają:)
Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

Trolliszcze
Psztymulec
Posty: 996
Rejestracja: pn, 07 maja 2007 01:43

Post autor: Trolliszcze » sob, 23 lut 2008 05:38

nosiwoda pisze:A co do krachu - przez takich, co to bezmyślnie biorą i wyrzucają bez czytania na ulicę, nie tylko nie przewiduję krachu. Przewiduję nawet większy ruch na rynku usług sprzątających. Tylko sensu w tym brak.
Nie rozumiem. Nie bierzesz, bo jak nie będziesz brać, to może ludzie przestaną wycinać lasy i zatruwać środowisko. Jednocześnie nie przewidujesz krachu, a zatem przewidujesz, że i tak te lasy będą wycinać, bo inni bezmyślnie biorą. Więc w końcu dlaczego nie bierzesz? Czy mi się wydaje, czy masz prawnicze wykształcenie? Na prawie nie wykładają logiki?

A co do tego ruchu na rynku "usług sprzątających" (nie twierdzę, że to nieprawidłowy zwrot, ale usługa, która sprząta, deczko mnie przeraża) - co jest bezsensownego w większej ilości miejsc pracy?

Przerosła mnie Twoja argumentacja i czuję się skonfundowany :(

PS: Argument z analogii nie jest demagogią. Treść argumentu może i być demagogią, ale jeżeli treść mojego argumentu nią jest, to jest nią również treść Twojego argument, ponieważ obydwa opierają się na tym samym założeniu. Nie twierdzę, że treść mojego argumentu nie jest demagogią. Wręcz przeciwnie! A teraz przypominamy sobie podstawy logiki. Hi-hi-hi?
PS2: Złośliwości jak zwykle niezamierzone. O ile są jakieś.

Awatar użytkownika
inatheblue
Cylon
Posty: 1012
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 16:37

Post autor: inatheblue » pt, 20 cze 2008 17:16

To ja ośmielę się nie polecić sklepu z komiksami przy stacji metra Centrum. Poszłam sobie dzisiaj kupić coś do poczytania i przeglądam, co mają. Sprzedawca (jakiś nowy) na pełen regulator włączył sobie trash metal. Poprosiłam, czy można włączyć coś bez growlingu, na co sprzedawca odpowiedział: Nie można. A w ogóle to nie biblioteka i tu się nie czyta.
Nie siedziałam na tyłku, wyczytując komiksy od pierwszej do ostatniej strony, jedyne co robiłam, to oglądałam wystawione egzemplarze, mocno się zastanawiając nad zaopatrzeniem w brakującego Rorka i Capricorny - przecież w ślepo nie kupię. Do tej pory regularnie zostawiałam tam blisko 10% pensji. No to teraz nie będę. Bez Rorka jakoś się mogę obyć.
W dodatku ten sprzedawca mógłby wziąć prysznic. Bez złośliwości, ja rozumiem, że jest upał, że noszą paczki, ale...t-shirt na zmianę nie boli...

ODPOWIEDZ