Nasze potomki, podomki i pociotki. Dzieci, znaczy

czyli nic konkretnego, za to do wszystkiego

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
nosiwoda
Lord Ultor
Posty: 4541
Rejestracja: pn, 20 cze 2005 15:07
Płeć: Mężczyzna

Post autor: nosiwoda » czw, 12 sty 2012 15:30

Po wycieczce przedszkolnej do fabryki bombek:
Ja: No i jak było, Maciek, fajnie?
Maciek: Faaajnie.
J: Jechaliście autokarem?
M: Taak.
J: A śpiewaliście coś?
M: Taaak. To znaczy nie, Antek śpiewał.
J: A co śpiewał?
M: "Chwała na wysokości".
"Having sons means (among other things) that we can buy things "for" those sons that we might not purchase for ourselves" - Tycho z PA

Awatar użytkownika
savikol
Fargi
Posty: 407
Rejestracja: pn, 27 mar 2006 08:04

Post autor: savikol » śr, 14 mar 2012 08:46

Czytam gazetę z artykułem o memach, na stronie jako ilustracja jest znany lolcat "Co ja pacze". Podchodzi moja córka Marysia (lat 2 i 3/4, nie umie czytać, nie korzysta z sieci, jeszcze).
- O! Kotek!
- A co robi ten kotek, Marysiu?
- Paczy!

Awatar użytkownika
troll
Strażniczka Onlajna
Posty: 325
Rejestracja: śr, 06 maja 2009 00:35
Płeć: Kobieta

Re: Nasze potomki, podomki i pociotki. Dzieci, znaczy

Post autor: troll » sob, 18 sie 2012 01:39

Zaczęłam wczoraj czytać książkę mojej latorośli. Bajka pt. "Mały Słonik" ze zbioru "W Krainie Baśni":

"Działo się to dawno temu, kiedy zwierzęta wyglądały jeszcze inaczej niż dziś. Tak jak wszyscy jego przodkowie, mały słonik nie miał trąby, tylko krótki nos, by móc wdychać powietrze. Był bardzo ciekawski i ciągle zadawał jakieś pytania. Pewnego dnia zapytał:
- Co je na obiad krokodyl?
Na to pozostałe zwierzęta bardzo się na niego pogniewały i spuściły mu lanie." [...]


Tu następuje fragment o ptaku Kolokolo, który zlitował się nad ciekawskim słoniem i powiedział, żeby szukał odpowiedzi nad rzeką Limpopo. Po czym mamy znowu:

"Mały słonik powiedział zwierzętom:
- Idę nad rzekę Limpopo, żeby dowiedzieć się, co krokodyl jada na obiad.
Zwierzętom wcale się ten pomysł nie spodobał i jeszcze bardziej zlały słonika!"


Eeee, ja się tak nieśmiało zapytam, czy to są obecne standardy literatury dziecięcej?
„Najcenniejszym darem dla dobrego pisarza jest wewnętrzny, odporny na wstrząsy wykrywacz gówna”
E. Hemingway

Awatar użytkownika
Gorgel-2
Klapaucjusz
Posty: 2075
Rejestracja: ndz, 12 cze 2005 23:04

Re: Nasze potomki, podomki i pociotki. Dzieci, znaczy

Post autor: Gorgel-2 » sob, 18 sie 2012 08:25

troll pisze:Zaczęłam wczoraj czytać książkę mojej latorośli. Bajka pt. "Mały Słonik" ze zbioru "W Krainie Baśni":

"mały słonik (...) Był bardzo ciekawski i ciągle zadawał jakieś pytania. Pewnego dnia zapytał:
- Co je na obiad krokodyl?
Na to pozostałe zwierzęta bardzo się na niego pogniewały i spuściły mu lanie." [...]

"Mały słonik powiedział zwierzętom:
- Idę nad rzekę Limpopo, żeby dowiedzieć się, co krokodyl jada na obiad.
Zwierzętom wcale się ten pomysł nie spodobał i jeszcze bardziej zlały słonika!"

Eeee, ja się tak nieśmiało zapytam, czy to są obecne standardy literatury dziecięcej?
Aż mam ochotę dotrzeć do dawnego tłumaczenia Kiplinga. Może to być bliskie oryginału.
W obecnej, politpoprawnej wersji lanie spuszczałby tatuś, a przed krokodylem ratowały samice, a tatuś uciekał, krzycząc ze strachu -- bo za przepoczwarzanie książek dla dzieci biorą się panie z widocznymi objawami DDA lub DDD (dorosłe dzieci alkoholików, dorosłe dzieci [z rodzin] dysfunkcyjnych).

Co do lania za dziwne pytania (na tematy "o których wszyscy wiedzą"), doświadczyłem tego w podstawówce, moje dziecię również. Opis tego, co spotkało słonia, dobrze oddaje reakcje w grupie pierwotnej.
"We made it idiotproof. They grow better idiots."

Awatar użytkownika
Cordeliane
Wynalazca KNS
Posty: 2629
Rejestracja: ndz, 16 sie 2009 19:23

Re: Nasze potomki, podomki i pociotki. Dzieci, znaczy

Post autor: Cordeliane » sob, 18 sie 2012 08:33

troll pisze:Eeee, ja się tak nieśmiało zapytam, czy to są obecne standardy literatury dziecięcej?
Toż to przecież historyjka Kiplinga. Tylko wykastrowana i nieco wypaczona...
Nie wiem, jakie są standardy, ale jeśli masz na myśli współczesną tendencję do cenzury, czyszczenia bajek z przemocy i drastycznych elementów w jakiejkolwiek postaci, to zupełnie mnie nie przekonuje. I niekoniecznie ma uzasadnienie, co ładnie wyjaśnia Bettelheim w Cudownych i pożytecznych.

Edycja: cytowanie, bo Gorgel się wciął :)
Light travels faster than sound. That's why some people appear bright until they speak.

Awatar użytkownika
Zanthia
Alchemik
Posty: 1702
Rejestracja: czw, 11 sie 2005 20:11
Płeć: Kobieta

Re: Nasze potomki, podomki i pociotki. Dzieci, znaczy

Post autor: Zanthia » sob, 18 sie 2012 10:06

O ile dobrze pamiętam, to chyba w oryginale słonika po prostu ugryzł głodny krokodyl, wyciągając mu nos w trąbę...?

A co do tej wersji z biciem za zadawanie głupich pytań - tak, ilustruje to dobrze pewną gorzką lekcję życia:D
It's me - the man your man could smell like.

Awatar użytkownika
troll
Strażniczka Onlajna
Posty: 325
Rejestracja: śr, 06 maja 2009 00:35
Płeć: Kobieta

Re: Nasze potomki, podomki i pociotki. Dzieci, znaczy

Post autor: troll » ndz, 19 sie 2012 02:23

Gorgel-2 pisze:W obecnej, politpoprawnej wersji lanie spuszczałby tatuś, a przed krokodylem ratowały samice, a tatuś uciekał, krzycząc ze strachu -- bo za przepoczwarzanie książek dla dzieci biorą się panie z widocznymi objawami DDA lub DDD (dorosłe dzieci alkoholików, dorosłe dzieci [z rodzin] dysfunkcyjnych).
Fascynuje mnie doprawdy ujęcie w jednym zdaniu politporawnej wersji, pań z objawami DDA i literatury dziecięcej . Otwiera to iście nowatorskie pole do popisu interpretacyjnego, dlatego też w przyszłości proszę o dołączenie wątku geopolitycznego, czyli - Jak zmieniła sytuację geopolityczną Polski, Wanda, która odrzuciła zaloty jurnego Niemca? By analiza była szersza, można poruszyć wątek socjalno-ekonomiczno-obyczajowy, a więc - Dostępność lokali mieszkaniowych, a upadek obyczajowości, czyli dlaczego Królewna Śnieżka musiała zamieszkać z siedmioma krasnoludkami? No i na zakończenie przydałby się wątek ekologiczny - Obrońcy środowiska biją na alarm. Polskie myszy są zdecydowanie przekarmione. Trzeba raz na zawsze rozwiązać kwestię Popiela! A dla mocno zainteresowanych tematem, wątek erotyczny z elementami kryminalnymi – Wpływ pornografii na nieletnich, czyli dlaczego cesarz paraduje nago na oczach dzieci? :>
Cordeliane pisze:Toż to przecież historyjka Kiplinga. Tylko wykastrowana i nieco wypaczona...
Nie wiem, jakie są standardy, ale jeśli masz na myśli współczesną tendencję do cenzury, czyszczenia bajek z przemocy i drastycznych elementów w jakiejkolwiek postaci, to zupełnie mnie nie przekonuje. I niekoniecznie ma uzasadnienie, co ładnie wyjaśnia Bettelheim w Cudownych i pożytecznych.
Z naciskiem na mocno wykastrowana i wypaczona… Postaram się pokrótce wyjaśnić, o co mi chodzi. Nie jestem specem od id i superego, a pozycję Bettelheima czytałam dość dawno i owszem z tego, co pamiętam, miała ona kilka trafnych spostrzeżeń dotyczących baśni, ale pierwszy raz została wydana ok. roku 1981, a więc zgoła trzydzieści lat temu. Można, więc śmiało przyjąć, że pewne rzeczy zwyczajnie się zdezaktualizowały w świetle współczesnej wiedzy. Do mnie o wiele bardziej przemawia Pierre Peju i jego „Dziewczynka w baśniowym lesie”. Peju otwarcie krytykuje B.Bettelheima i odrzuca konotacje łączące baśniowe światy z lękiem kastracyjnym lub kompleksem Edypa, ale nie o tym chciałam. Wracając do cenzury i czyszczenia bajek z wszelkiej przemocy. Z tego, co pamiętam książki Kiplinga były w kanonie lektur szkolnych, więc skierowane do młodzieży lub co najmniej dzieci starszych, które rozumieją pewne pojęcia literackie. Ponadto w oryginalnej wersji słoń po pogryzieniu przez krokodyla i zyskaniu długiej trąby wraca do domu, a tam :
„ Rozwinął swą trąbę i w tejże chwili dwaj jego bracia jak stali, tak przewrócili się do góry nogami.
- Na banany! - zawołali. - Kto cię nauczył takich sztuczek i co się stało z twym nosem?
- To jest mój nowy nos, dostałem go od Krokodyla nad śpiącą, mętnej zieleni pełną rzeką Limpopo - powiedział Słonik. - Miałem z nim rozmowę na temat jego obiadu. Na pamiątkę naszego spotkania podarował mi ten oto nos. - Brzydki nos - skrzywił się włochaty wujo Pawian.
- Bardzo możliwe - zgodził się Słonik - za to użyteczny! Chwycił on włochatego wuja Pawiana za włochatą łapę i wrzucił go do gniazda os.
I tak się rozochocił ten utrapiony Słonik, że pobił wszystkich swych drogich krewniaków, żadnemu nie przepuścił. Dal im takie bały, że ze strachu i zdumienia siódme poty na nich uderzyły. Powyrywał szczudłowatej cioci Strusiowej niemal wszystkie pióra z ogona; podkradł się do opasłego wuja Hipopotama, gdy ten zdrzemnął się po obiedzie, i zatrąbił mu wprost do ucha; chwycił długonogą ciocię Żyrafę za tylną nogę i zawlókł ją do kłujących, ciernistych zarośli. Nikomu jednak nie pozwalał krzywdzić ptaszka Kolokolo. Doszło do tego, że wszyscy jego krewniacy - jedni wcześniej, inni później - udali się ku sennej, mętnej zieleni pełnej rzece Limpopo w nadziei, że Krokodyl podaruje im takie same nosy. A co który wrócił, nigdy już więcej nikogo nie bił.
Od tamtych to czasów, Kochanie, wszystkie Słonie, jakie kiedykolwiek zobaczysz, a i te, których nie zobaczysz nigdy, mają takie same - kropka w kropkę - trąby, jak nasz ciekawski Słonik.”

Mamy, więc klasyczne rozwiązanie źli zostali ukarani (choć równie dobrze można by rzec, że przemoc rodzi przemoc, ale zostawmy to), a najważniejsze - wyprawa słonika i jego ciekawość świata miały sens, bo wszyscy krewniacy zaczęli go naśladować i nigdy nikogo już nie bili. Nawiasem mówiąc sam Kipling był w pewnym okresie dzieciństwa bity i poniżany i prawdopodobnie zaważyło to też na jego twórczości.
Natomiast bajka pt. „Mały słonik”, którą miałam nieprzyjemność przeczytać mojemu dziecku, miała być chyba w zamierzeniu wersją dla najmłodszych, krótką i zwięzłą. W wyniku tego eksperymentu wyszła nieudana kalka, spłaszczona, wykastrowana, za to naładowana przemocą. W odbiorze tekstu, target w postaci mojego pięcioletniego syna, zamiast cieszyć się z „szczęśliwego zakończenia”( jak suponuje Bettelheim), przez cały wieczór chodził za mną i pytał się, dlaczego te zwierzątka pobiły słonika. Tadam!

Zantio, dzięki za link ;)
„Najcenniejszym darem dla dobrego pisarza jest wewnętrzny, odporny na wstrząsy wykrywacz gówna”
E. Hemingway

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19192
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Re: Nasze potomki, podomki i pociotki. Dzieci, znaczy

Post autor: Alfi » ndz, 19 sie 2012 11:24

Przyszły dzisiaj do Stokrotki dwie niewiasty (mama i babcia prawdopodobnie) z małym bobaskiem. Bobasek natychmiast zaczął się domagać takiego udziału w akcji, który byłby godny jego trzyletniej dorosłości: Jakcekosycek jakcekosycek jakcekosycek!
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
hundzia
Złomek forumowy
Posty: 4053
Rejestracja: pt, 28 mar 2008 23:03
Płeć: Kobieta

Re: Nasze potomki, podomki i pociotki. Dzieci, znaczy

Post autor: hundzia » pt, 07 wrz 2012 22:12

Potomek twardo uczy się nowych słów. Stwierdził dzisiaj:
- Mama nie myśli dzisiaj, od tego siedzenia przed komputerem zlansował jej się mózg.

A wczoraj: Moja siostra jest rozwydrzona. Ciągle płacze o nic.
Wzrúsz Wirúsa!
Wł%aś)&nie cz.yszc/.zę kl]a1!wia;túr*ę

Awatar użytkownika
Cordeliane
Wynalazca KNS
Posty: 2629
Rejestracja: ndz, 16 sie 2009 19:23

Re: Nasze potomki, podomki i pociotki. Dzieci, znaczy

Post autor: Cordeliane » pt, 07 wrz 2012 22:22

No, to wczorajsze to nawet właściwe zastosowanie :)
A z lansowaniem to mnie się zawsze taki stary rysunek Mleczki kojarzy...
Dwie damulki siedzą w kawiarni, i jedna mówi do drugiej: "...a potem odłożył kamerę, kazał mi się rozebrać i lansował mnie przez całe dwie godziny!"
Light travels faster than sound. That's why some people appear bright until they speak.

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Re: Nasze potomki, podomki i pociotki. Dzieci, znaczy

Post autor: Małgorzata » wt, 11 wrz 2012 16:37

Wysyłam Progeniturę po colę i fajki.
- Co?! Przecież wczoraj ci kupiłem dwie paczki! - oburza się syn.
- No, ale dzisiaj nie mam - odpowiadam.
- Palisz więcej niż ferrari na setkę!
- Bo mam wyższe IQ niż ferrari.
- Szkoda, że nie przyśpieszenie - prycha Progenitura ruszając do sklepu.

Normalnie, ledwie to-to wyrosło, a już pyskuje. Ta dzisiejsza młodzież...
:P
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
neularger
Strategos
Posty: 5194
Rejestracja: śr, 17 cze 2009 21:27
Płeć: Mężczyzna

Re: Nasze potomki, podomki i pociotki. Dzieci, znaczy

Post autor: neularger » wt, 11 wrz 2012 17:23

Piękna riposta Progenitury! :D
You can do anything you like... but you must never be rude. Rude is being weak.
Ty, Margoto, niszczysz piękne i oryginalne kreacje stylistyczne, koncepcje cudne językowe.
Jesteś językową demolką.
- by Ebola ;)

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19192
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Re: Nasze potomki, podomki i pociotki. Dzieci, znaczy

Post autor: Alfi » wt, 11 wrz 2012 17:25

Ale pyskuje inteligentnie. Piwo bym mu postawił, ale przy tej odległości nie bardzo się da.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Re: Nasze potomki, podomki i pociotki. Dzieci, znaczy

Post autor: Małgorzata » wt, 11 wrz 2012 18:22

Zahacz kiedyś w wojażach o Twierdzę, to Ci postawimy z Progeniturą piwo, Alfi. Tylko pewnie też będziesz musiał się przygotować na złośliwe odzywki. Progenitura nie odpuszcza. Jestem z niego dumna. :)))
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Młodzik
Yilanè
Posty: 3687
Rejestracja: wt, 10 cze 2008 14:48
Płeć: Mężczyzna

Re: Nasze potomki, podomki i pociotki. Dzieci, znaczy

Post autor: Młodzik » wt, 11 wrz 2012 18:47

Nie takie docinki serwowałem swoim rodzicom :P.

Mamusia intensywnie wpatruje się w półtorarocznego szkraba stojącego z 10 metrów dalej. Szkrab popatrzył na nią, odwrócił się i pobiegł z płaczem do rodziców. Ja:
- Widzisz, mamusiu, więcej makijażu na przyszłość.

ODPOWIEDZ