Dziewczyny na politechniki!

czyli nic konkretnego, za to do wszystkiego

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
hundzia
Złomek forumowy
Posty: 4053
Rejestracja: pt, 28 mar 2008 23:03
Płeć: Kobieta

Post autor: hundzia » sob, 03 maja 2008 12:06

jak jeszcze chodziłam do liceum to w luźnej rozmowie z kolegami doszliśmy do takiej rzeczy.
Owsze dzieci tak , ale dopiero po ustabilizowanej sytuacji życiowej. mało tego jeżeli spełnili by się zawodowo, to mogą poświęcić sie dziecku.
I tu jest pies pogrzebany. Ja w liceum też to słyszałam. wtedy ma się mnóstwo złotych myśli, wielkie plany i ambicje, człowiek mógłby góry przenosić. Wciąż wierzy we wrzystko, we własną nieomylność i siłe. Niestey przyszłość szybko równa ich poglądy z ziemią, a skrzydełka zostają brutalnie podcięte. Tak, ja też tak kiedyś sądziłam i z dzieckiem musiałabym wciąż czekać. Co rozumiesz przez ustabilizowaną sytuację życiową? Wybudowany dom, posadzone drzewo?
Jeśli panowie mieliby na to czekać... A jeśli by się spełnili zawodowo.... no widzisz, więc jednak to na matki spada cały obowiązek, bo jakby miały czekać....

zastanów się co piszesz. Dlas mnie, to co piszesz to utopia. Coś co w obecnej rzeczywistości nie za bardzo ma szanse powodzenia. Trzeba stawiać na swoim, brać byka za rogi, bo w życiu się nie doczekasz na odpowiedni moment. zawsze jest coś więcej do zrobienia, więcej do osiągnięcia, kolejny szczebelek do pokonania.

Ale to już chyba nie ten wątek. Nie ma to za wiele wspólnego z politechniką :)))
Wzrúsz Wirúsa!
Wł%aś)&nie cz.yszc/.zę kl]a1!wia;túr*ę

elantari

Post autor: elantari » sob, 03 maja 2008 12:35

Ja w liceum też to słyszałam. wtedy ma się mnóstwo złotych myśli, wielkie plany i ambicje, człowiek mógłby góry przenosić. Wciąż wierzy we wrzystko, we własną nieomylność i siłe. Niestey przyszłość szybko równa ich poglądy z ziemią, a skrzydełka zostają brutalnie podcięte. Tak, ja też tak kiedyś sądziłam i z dzieckiem musiałabym wciąż czekać. Co rozumiesz przez ustabilizowaną sytuację życiową? Wybudowany dom, posadzone drzewo?
Zapeniam Cie, że bardzo od tego czasu się juz zmieniło. Ludzie po liceum wychodza styrani i cieszą się, że zaczną żyć. Liceum to nie to co za twoich czasów! Teraz żeby dostać sie na studia trzeba miec super zdaną maturę.

Jezeli myślisz, że liceum to bajka poczekaj aż Twoje dzieci pojdą do szkoły.
Złotych myśli brak, są tylko podciete skrzydła, łzy i rozczarowanie światem. szkoda, że tego nie rozumiesz.

Jednocześnie przepraszam za małą zmaine teamtu. Zaraz sie poprawię.

Awatar użytkownika
hundzia
Złomek forumowy
Posty: 4053
Rejestracja: pt, 28 mar 2008 23:03
Płeć: Kobieta

Post autor: hundzia » sob, 03 maja 2008 12:46

Zapeniam Cie, że bardzo od tego czasu się juz zmieniło. Ludzie po liceum wychodza styrani i cieszą się, że zaczną żyć. Liceum to nie to co za twoich czasów! Teraz żeby dostać sie na studia trzeba miec super zdaną maturę.
A ty myślisz, że dziesięć lat temu było inaczej? Wtedy poziom nauczania był troszkę inny, a matura to było coś! Teraz nawet jak nie zdasz matury, to możesz liczyć na amnestie ;)))

A na studia zawsze obowiązywały takie kryteria. Dobrze zdana matura i wiadomości w głowie by przebrnąć przez wstępne. Kiedyś nie pisało się testów wyboru a eseje. I zdawało się obowiązkowo więcej przedmiotów. Teraz możesz sobie wybierać. Poza tym wbrew pozorom nie zaliczam się do dinozaurów, na boga, daleko mi do tego!

Koniec offtopa, przepraszam wszystkich użytkowników, ale już nie mogłam się powstrzymać :(
Wzrúsz Wirúsa!
Wł%aś)&nie cz.yszc/.zę kl]a1!wia;túr*ę

Awatar użytkownika
Harna
Łurzowy Kłulik
Posty: 5588
Rejestracja: ndz, 05 mar 2006 17:14

Post autor: Harna » sob, 03 maja 2008 12:48

elantari pisze:Zapeniam Cie, że bardzo od tego czasu się juz zmieniło. Ludzie po liceum wychodza styrani i cieszą się, że zaczną żyć. Liceum to nie to co za twoich czasów! Teraz żeby dostać sie na studia trzeba miec super zdaną maturę.
Uhm, tak, bo kiedyś na studia dostawało się za jeden uśmiech. I wcale nie trzeba było świetnie zdać matury — notabene wymagającej więcej wiedzy niż obecna — i jeszcze lepiej egzaminów wstępnych, często licznych. Wcale a wcale. Pfff.

EDIT: Hundzia mnie ubiegła ze swym niepowstrzymaniem, więc pozostaje mi się jeno pod jej słowami podpisać :-)

Hundziu, a jak myślisz, czemu kiedyś młode panny wydawano za starych kawalerów lub wdowców? Bo oni już się dorobili, posadzili drzewo, wybudowali dom i mogli się spokojnie rozmnażać :-) A potem ktoś wpadł na pomysł, że małżeństwo to tylko z miłości, a jak kochać, to tylko rówieśnika. I co z tego, że gołodupca ;-)
– Wszyscy chyba wiedzą, że kicający łurzowy kłulik to zapowiedź śmierci.
– Hmm, dla nas znaczy coś całkiem odmiennego – szczęśliwe potomstwo...
© Wojciech Świdziniewski, Kłopoty w Hamdirholm
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
hundzia
Złomek forumowy
Posty: 4053
Rejestracja: pt, 28 mar 2008 23:03
Płeć: Kobieta

Post autor: hundzia » sob, 03 maja 2008 13:06

Hundziu, a jak myślisz, czemu kiedyś młode panny wydawano za starych kawalerów lub wdowców? Bo oni już się dorobili, posadzili drzewo, wybudowali dom i mogli się spokojnie rozmnażać :-) A potem ktoś wpadł na pomysł, że małżeństwo to tylko z miłości, a jak kochać, to tylko rówieśnika. I co z tego, że gołodupca ;-)
No właśnie, może powinniśmy wrócić do takich stereotypów ;-P Tylko pewnie wtedy nie byłabym szczęśliwa w małżeństwie, pół życia spędzałabym przy garach a drugie pół przy pieluchach :)) Warczałabym na wszystko i wszystkich, a dzieci byłyby zestresowane i popsute bardziej niż teraz.
Nie mówiąc już o pracy w zawodzie. Ech, cieszę się, że czasy się zminiły i mentalność. Bo moja matka pewnie wydałaby mnie za jakiegoś profesora geografa (sama jest, ojciec i brat także, więc do dziś nie mogą przeboleć że wybrałam biologię zamiast rodzinnej specjalizacji). Brrr ja tam łamię poszczególne stereotypy, ba, to moje hobby :)

EDIT: Taki malutki
Wzrúsz Wirúsa!
Wł%aś)&nie cz.yszc/.zę kl]a1!wia;túr*ę

Awatar użytkownika
Harna
Łurzowy Kłulik
Posty: 5588
Rejestracja: ndz, 05 mar 2006 17:14

Post autor: Harna » sob, 03 maja 2008 13:16

Nienienie, stereotypy to ZUO, i stare, i nowe :-) A kysz, a sio, precz, apage itd.
FTSL
– Wszyscy chyba wiedzą, że kicający łurzowy kłulik to zapowiedź śmierci.
– Hmm, dla nas znaczy coś całkiem odmiennego – szczęśliwe potomstwo...
© Wojciech Świdziniewski, Kłopoty w Hamdirholm
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
nimfa bagienna
Demon szybkości
Posty: 5725
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:40
Płeć: Nie znam

Post autor: nimfa bagienna » sob, 03 maja 2008 15:01

elantari pisze:Zapeniam Cie, że bardzo od tego czasu się juz zmieniło. Ludzie po liceum wychodza styrani i cieszą się, że zaczną żyć.
Co to znaczy żyć, to ci styrani licealiści przekonają się, kiedy spróbują być absolutnie samodzielni. Finansowo, lokalowo...
I podejrzewam, że połowa z nich zatęskni wtedy za czasami liceum.
Liceum to lajcik. Schody zaczynają się po pójściu na swoje.
Ale za to ile wtedy satysfakcji:)
Tłumaczenie niechlujstwa językowego dysleksją jest jak szpanowanie małym fiutkiem.

Awatar użytkownika
Millenium Falcon
Saperka
Posty: 6212
Rejestracja: pn, 13 lut 2006 18:27

Post autor: Millenium Falcon » sob, 03 maja 2008 17:10

elantari pisze:
Z tych zdań jasno wynika że 1. facet może zostać matką; 2. czyni to poprzez zostanie lepszym od matki-kobiety w wychowywaniu dzieci. Z tego z kolei można wyciągnąć wniosek, że facet wychowujący dzieci lepiej od kobiety zostaje już matką, a nie ojcem, bo widać ojciec sam w sobie w wychowywaniu lepszy być nie może i jak już jest, to staje się kimś wyjątkowym (matką-ojcem, przejmującym rolę matki-kobiety).
Tu bym się zgodziła, ale nie do końca. Nie mówmy, że jest lepszy. Oboje kochają to dziecko, a ta miłość ma sie przełozyc na wychowanie. Nie umniejszajmy z kolei roli maki i nie popadajmy w skrajność.
Elantari, ja Ci nie przedstawiam mojego poglądu na sprawę. To powyższe nie jest nawet przyczynkiem do dyskusji w tym temacie. Ja tylko wypisałam krok po kroku co wynika ze zdania, które wcześniej napisałaś, a które ja - i zdaje się Karola także - opacznie Twoim zdaniem zrozumiałyśmy.

E: A w kwestii zdanej matury - nikt ode mnie przy przyjmowaniu na studia hiper świadectwa maturalnego nie wymagał. Wymagali świetnie zdanego egzaminu - w sumie na jedno wychodzi.
I nimfa ma rację - liceum, studia - luuuz w porównaniu z tym, co potem. A, i dla jasności - wolę to, co potem (znaczy teraz;) ).
Ostatnio zmieniony sob, 03 maja 2008 17:16 przez Millenium Falcon, łącznie zmieniany 1 raz.
ŻGC
Imoł Afroł Zgredai Padawan
Scissors, paper, rock, lizard, Spock. - Sheldon Cooper

Awatar użytkownika
hundzia
Złomek forumowy
Posty: 4053
Rejestracja: pt, 28 mar 2008 23:03
Płeć: Kobieta

Post autor: hundzia » sob, 03 maja 2008 17:12

nimfa bagienna pisze:Liceum to lajcik. Schody zaczynają się po pójściu na swoje.
Ale za to ile wtedy satysfakcji:)
O to TO! Nic dodać nic ująć :) Wciąż uważam, że niektóra kolokwia na studiach były trudniejsze niż matura. Nie mówiąc o zdobywaniu zaliczeń i egzaminach....

Wrrr dobrze, że to już za mną. Jak i kilka innych rzeczy :)
Wzrúsz Wirúsa!
Wł%aś)&nie cz.yszc/.zę kl]a1!wia;túr*ę

Awatar użytkownika
Czarownica
ZakuŻony Terminator
Posty: 1495
Rejestracja: pn, 14 sie 2006 20:48

Post autor: Czarownica » ndz, 04 maja 2008 01:17

nimfa bagienna pisze:
elantari pisze:Zapeniam Cie, że bardzo od tego czasu się juz zmieniło. Ludzie po liceum wychodza styrani i cieszą się, że zaczną żyć.
Co to znaczy żyć, to ci styrani licealiści przekonają się, kiedy spróbują być absolutnie samodzielni. Finansowo, lokalowo...
I podejrzewam, że połowa z nich zatęskni wtedy za czasami liceum.
Liceum to lajcik. Schody zaczynają się po pójściu na swoje.
Ale za to ile wtedy satysfakcji:)
Podpisuję się pod tym wszystkimi łapkami. I mietłą. Co prawda liceum opuściłam dwa lata temu raptem, ale doświadczenia w wychodzeniu na swoje nabieram systematycznie od... o kurde, od roku. Za tydzień mi roczek na wygnianiu stuknie...
A wszystko przez to, że Wiedźmuszka wpadła na genialny pomysł wyjechania na studnia za granicę. No i się zaczęło. Praca, wyklady, seminaria, a to założyć konto w banku, lekarza odwiedzić, czynsz zapłacić, rachunki... wszystko to załatwić trzeba samemu, nikt tego za mnie nie zrobi, za rączkę nie zaprowadzi. No i przydałoby się czasem coś zjeść, a obiadek mamusiny na stole nie czeka, trzeba sobie pranie zrobić, bo mama nie wypierze... No, słowem, z szoku wychodziłam kilka tygodni :P A potem była jeszcze zmiana pracy, zmiana mieszkania, zmiana kierunków studiów.
Liceum... ech, to były czasy...
<gollum bunny mode on> Świeże mięsssko, hyhyhyhy... Dopsie, dopsie... >:-] Tak, tak, trzeba pisssać, wysssyłać, tak, tak, trzeba, rozwijać sssię, tak, tak... Bałdzo dopsssie, ssskarby, dopsssie... <gollum bunny mode off> - by Harna

elantari

Post autor: elantari » ndz, 04 maja 2008 12:07

Ja sama dobrze wiem, że studia to nie jest wycieczka na Hawaje ! I doskonale zdaję sobie sprawę, jak to ejst na wygnaniu. ;)
Powiem szczerze. Stara matura i jezdzenie na te egazminy to była największa głupota świata, i do tego bardzo trudna głupota. Bo wymagano niestworzonych rzeczy, których trzeba było się wykuć na pamięć. i po co to komu ? Żeby podnieść poziom!

Mało tego dodat tylko, że Wasz ( zakładam, że zdawaliście tzw. stara mature) egazmin polegał na wybraniu odpowiedzi a, b, c lub d.

Teraz trzeba wpisać wszystko samdzielnie. Albo wiesz albo nie wiesz.
Dam przykład ze swojej matury. Pytabnie brzmiało tak:

Podaj droge przemiszczania się po organiżmie impulsu nerwowego i hormonalnego.

Oczywiście pytanie banalne dla tych co z biologią mieli w życiu coś do czynienia.

Oczywiście neurony i krew.

Jeżeli tak odpowiedzieliście to macie zero punktów.
przepraszam za wyrażenie, ale jest coś takiego jak zasrany model odpowiedzi i jezeli Twoja odpowiedź siię z nim nie zgadza to masz zero .
Ten kto napisał krew lub przez krew nie miał uznawane bo model był tak sztywny, a CKE (Centralna Komisja Egazminacyjna) kazała tego nie uwzględniać pomimo, iż uczeń wiedził o co chodzi .

Prawidłowa odpowiedź.

Wraz z krwią i neurony.

I co niby proste prawda ?

Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 12009
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

Post autor: Ebola » ndz, 04 maja 2008 12:29

Boże Pociągnę ten offtop. Skąd Ty masz takie informacje na temat "starej matury"? Zaznacz: a,b, c, d??? Gdzie? Kiedy? Bo ja sobie testów maturalnych nie przypominam.
Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

elantari

Post autor: elantari » ndz, 04 maja 2008 12:58

<dobry offtop nie jest zły ;) >

Nie mówię o starej maturze tylko o egazminach na studia. Kiedyś przynajmniej tak było na kierunek lekarski. ;)

Awatar użytkownika
hundzia
Złomek forumowy
Posty: 4053
Rejestracja: pt, 28 mar 2008 23:03
Płeć: Kobieta

Post autor: hundzia » ndz, 04 maja 2008 15:49

Elantari: Testy wyboru NIE ISTNIAŁY! To współczesny wymysł. Wtedy na maturze zdawało się także matematykę obowiązkowo, wiesz co to za ból dla biologa!? Ja miałam szczęście, w marcu dowiedziałam się, że jednak w maju nie będę zdawać matematyki bo wycofano obowiązek. Ale ludzie o rok starsi nie mieli tyle szczęścia. A egzaminy wstępne miałam z 3 przedmiotów przekrojowo i rozmowa, nie typu: skąd pani jest, tylko konkretne pytania jak egzamin ustny, tylko pytania zadawane były w kontekście wypełnianego wcześniej formularza w którym motywowało się np chęć studiowania na danym kierunku. Więc jak wpisałam że zajmowałam się końmi od dzieciństwa i dlatego chcę być zootechnikiem dostałam pytania typu: a ile owsa koń o średniej wadze pół tony ma dostać na dobę. Proszę określić wagowo i objętościowo. A ile części kiszonki jeśli to koń pociągowy i ile siana? co by pani zrobiła jeśli zobaczy leżącego na łące konia z wywalonym językiem, który nie reaguje na próby podnoszenia? Co mu jest?
Zdałam, bo na ostatnie pytanie odpowiedziałam, że to pewnie lamenitis i wezwałabym weterynarza. A w ogóle to chcę tu studiować, żeby wiedzieć co zrobić w takim przypadku.

Nie było mowy o odpowiedzi typu a, b, c czy d. nigdy. Przez wszystkie lata studiowania :) czasem po 10 godzin dziennie na uczelni.
Wzrúsz Wirúsa!
Wł%aś)&nie cz.yszc/.zę kl]a1!wia;túr*ę

Kasiek

Post autor: Kasiek » ndz, 04 maja 2008 17:17

elantari pisze:
I co niby proste prawda ?
Nikt Ci do liceum nie kazał iść. Po to właśnie obowiązek nauki kończy się na liceum.
Nie rozumiem ludzi, którzy muszą kończyć liceum i studia choć wcale ich to nie pociąga, nie uważają tego za dobre. Kurczę, czy ja jestem jakaś wyjątkowo dziwna, że liceum uważałam za kopalnię wiedzy i środek do dostania się na wybrany, wymarzony kierunek?
Teraz każdy musi skończyć studia, bo cytując znajomą: "A co Ty sobie myślisz, że ja całe życie będę stała na kasie?" Tak, owszem, bo i kasjerki są potrzebne, a nie społeczeństwo głupich magistrów, którzy nie skończyli danego kierunku z chęci pracy nad daną dziedziną , tylko dlatego, że tak wypada, mieć tego mgr-a przed nazwiskiem. I potem mgr jest niczym, trzeba mieć kursy, dyplomy, doktoraty i inne straty-pierdaty (wybaczcie za wyrażenie). Właśnie przez podejście do sprawy takie, jakie reprezentujesz.
Bo mi ciężko, bo mi trudno, bo ach i och. Nie ma kasjerek, nie ma kobiet w innych zawodach, nikt nie każe się męczyć w szkole, możesz iść do pracy od razu, albo w ogóle nie pracować jak masz dobrych i bogatych rodziców.

Byłam pierwszym rocznikiem z obowiązkową nową maturą. Tylu debili, którzy ją zdali nie widziałam do tej pory. Wolałabym zdać starą, w której można było pochwalić się wiedzą, oczytaniem, elokwencją. W tej-zręcznym logicznym myśleniem, którego brak ludziom obdarzonym wyobraźnią i humanistycznym ukierunkowaniem myślenia. Dziwne, żeby klasy matematyczne miały lepsze wyniki z polskiego niż humanistyczne, prawda? Ale tak w tym momencie jest.
Skoro krytykujesz i starą i nową maturę, jaki jest Twoim zdaniem idealny model zdawania matury i wykazania się podczas egzaminu dojrzałości, którym matura z pewnością od kilku lat już nie jest?
Ostatnio zmieniony ndz, 04 maja 2008 17:21 przez Kasiek, łącznie zmieniany 1 raz.

ODPOWIEDZ