Co dla Was oznacza termin 'TALENT'?

czyli nic konkretnego, za to do wszystkiego

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
tuberoza

Co dla Was oznacza termin 'TALENT'?

Post autor: tuberoza » śr, 21 sty 2009 15:22

Taki ładny wstęp --------> Hej!
I do tematu przejdźmy...
Z tego co widziałam (a widzieć niektórych rzeczy nie potrafię) nie było nigdzie tego tematu...a w sumie ciekawy jest. Przynajmniej dla mnie. Chciałabym się dowiedzieć co myślicie o talencie? Ogólnie... Dopuszczalne wszystkie skojarzenia:D
Oczywiście spokojnie, spokojnie... Już się wyrażam precyzyjnie.
Zapewne wielu z Was oglądało, albo przynajmniej słyszało o programie 'Mam Talent'. Z jego powodu usłyszałam wiele teorii na temat talentu i jego 'prawdziwości'. Niektórzy twierdzą, że talent jest nadany przez Boga (dla mniej religijnych, sceptyków etc. - talent to zdolność wrodzona).
No i w aspekcie tegoż właśnie programu dużo osób z mojego otoczenia definiowało talent pod hasłem 'talent wokalny'. Oczywiście tego się nie da podrobić...bo jak? No, ale... Właśnie. Oto jest pytanie. Skoro tak...jak poznać czy ktoś ma talent w innych dziedzinach? Przecież nie można zdefiniowac tego tak jednoznacznie jak w przypadku talentu wokalnego. Ok, słyszymy, że ktoś ma fenomenalny głos. To wiedzą wszyscy. Ale jak jest z resztą?
Jakie są Wasze opinie na ten temat?
Żeby nie było... Oczywiście jest to ściśle powiązane także z funkcjonowaniem tego forum i jego tematyką. Możemy posłużyć się bardziej ciasnym kręgiem - talentu pisarskiego bądź redaktorskiego.
Wszystko zostawiam Waszym sposobom interpretacji;)
Ten temat mnie naprawdę nurtuje. To dopiero filozoficzna gratka!
Talent to słowo o tak różnym brzmieniu i znaczeniu, że nie sposób uniknąć spekulacji na jego temat.
Zatem: zapraszam do wzięcia głosu!

Awatar użytkownika
Laris
Psztymulec
Posty: 916
Rejestracja: czw, 11 gru 2008 18:25

Post autor: Laris » śr, 21 sty 2009 15:33

No cóż... Talent to talent.

Jedna małpka lepiej gibie się na lianach, inna na gałęziach. Jeszcze inna małpka może nauczyć się czytać, podczas gdy druga dalej będzie miała kminę, co to za znaczki jej pokazują.

Najfajniejsze jest to, że wszystkie te małpki mogą być jednego gatunku.
Wykształcenia nie mam, ale tak sobie myślę... Aktywność różnych stref mózgowych? Strefy mniejsze, niż półkule, coś jakby fragmenty poszczególnych półkul?
No, może się lepiej w dyskusje o mózgu wdawał nie będę, bo Wikipedii jeszcze nie otworzyłem. xP
Najmniej pamiętam zajęcia w szkole,
bo żaden z nas się tam nie nadawał.
Awantura - Pokolenie nienawiści

tuberoza

Post autor: tuberoza » śr, 21 sty 2009 15:38

xD
Wielkie uproszczenie.
Chyba nie masz w tej kwestii zdania;)
Ok... Ktoś ma talent no bo ma... Ja już to wiem. Ty to wiesz;) Wszyscy to wiedzą! <juhuuuu>
Ale może rozwiniesz...
Nie wiem... Może np. po swoich doświadczeniach w pisaniu? Czujesz, że masz talent, a jak tak to dlaczego?
Może z ogólnej dyskusji wynikną ciekawe naprowadzenia i czegoś się dowiem <jupi>!

Awatar użytkownika
Kruger
Zgred, tetryk i maruda
Posty: 3396
Rejestracja: pn, 29 wrz 2008 14:51
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Kruger » śr, 21 sty 2009 15:58

Tuberoza pisze:(...) i czegoś się dowiem
Nie sądzę. Bo to tak z nim już jest, że jest albo nie ma. O czym tu dywagować?

Kwestie istotne:
- odkryć ten talent (no to to już mamy za sobą, jesteśmy tu, ergo czujemy iskrę bożą)
- talent to nie wszystko, trzeba pracować nad umiejętnościami by nikogo do swego talentu nie zrazić, dajmy na to jakiś niechlujstwem językowym (to gdy mamy np. talent do wymyślania niesamowitych historii). Ergo praca, praca, ćwiczenia. I znów - jesteśmy tutaj, więc chyba ten cel nam przyświeca :)

Awatar użytkownika
Albiorix
Niegrzeszny Mag
Posty: 1768
Rejestracja: pn, 15 wrz 2008 14:44

Post autor: Albiorix » śr, 21 sty 2009 16:16

Talent to taka starożytna jednostka wagowo-pieniężna. Kiedyś wyobrażałem to sobie jako złotą monetę, ale wedle Wikipedii to jest solidny kawał około 30 kg złota lub srebra.

Jest w Nowym Testamencie (Mt 25.14-30) przypowieść o inwestowaniu lub marnowaniu talentów. Ciekawym czy właśnie stąd powstało dzisiejsze znaczenie talentu jako czegoś co można rozwinąć lub zmarnować. Czy może są inne całkiem źródła.
nie rozumiem was, jestem nieradioaktywny i nie może mnie zniszczyć ochrona wybrzeża.

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » śr, 21 sty 2009 16:33

Ja tam nie wiem, co to jest talent (w tym znaczeniu - umiejętność, zdolność).

Wydaje mi się, że istnienie talentu nie jest kwestią przekonania własnego - talent musi zostać udowodniony, niejako stwierdzony "publicznie" (grupa znajomych też może być publicznością), czyli musi wystąpić na tle i z tego tła wyraźnie odstawać.

Znaczy (w uproszczeniu), małpa, która ma talent do przeskakiwania z jednej gałęzi na drugą, nie istnieje. Musi istnieć stado małp, które skaczą z gałęzi na gałąź, żeby zaistniała skala odniesienia, tło. Na tle innych małp jedna jest lepsza w tym skakaniu => ma talent.

Dla mnie to nie ma żadnego znaczenia. Nie wiem, czy mam jakiś talent. Nie wiem, czy inni go mają. Liczą się efekty pracy dla mnie - mojej i cudzej. Mają być najlepsze, na jakie mnie czy innych stać. I już.
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
nameless
Fargi
Posty: 330
Rejestracja: pn, 11 cze 2007 17:07

Post autor: nameless » śr, 21 sty 2009 16:48

tuberoza pisze:Niektórzy twierdzą, że talent jest nadany przez Boga (dla mniej religijnych, sceptyków etc. - talent to zdolność wrodzona).
How about - zdolność wrodzona nadana przez Boga? ;)

Jak napisała nimfa - o czym tu dywagować?

Hm... po chwili zastanowienia doszedłem do wniosku, że można i niemałą rozprawkę napisać na temat "Utalentowanie a Wola Boża i nasze miejsce na świecie"... Ale pisać o talentcie bez odniesienia do wiary lub chemii organicznej i budowy mózgu ;) to chyba zbyt długo się nie da.

edit// przecineczek
Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło. - Oscar Wilde

Awatar użytkownika
Feline
Kurdel
Posty: 756
Rejestracja: pt, 01 sie 2008 11:06

Post autor: Feline » śr, 21 sty 2009 17:17

Talent... Byłbym za wrodzonym cechami (takie albo siakie, ale funkcjonalne połączenia międzyneuronalne i sprawny układ dokrewny) plus doświadczenie (wychowanie, przeżycia) uruchamiające potencjał albo ukierunkowujące umiejętność korzystania zeń. Miejsca dla ducha, co spadł (albo i nie spadł) z nieba nie przewiduję :)

Co najwyżej dla małpy, co spadła z gałęzi ;)

tuberoza

Post autor: tuberoza » śr, 21 sty 2009 17:18

Może temat powinien brzmieć 'Jak rozpoznać talent?';-)
Jest o czym dyskutować Kruger. Przynajmniej wg mnie. No a ten temat nie jest obowiązkowy, więc nie musisz w nim uczestniczyć;-)
Nie mówimy tutaj o ćwiczeniach. Niechlujstwo może w znacznym stopniu spowodować zmarnowanie talentu, ale jako tako nie ma z nim nic wspólnego.
Kluczowe pytanie brzmi 'Jak odróżnić grafomanię od prawdziwego talentu etc.?' Odpowiedź nie jest wcale taka prosta.
Chciałam poznać opinie różnych ludzi.
Właśnie po to poruszyłam ten temat.
I mylisz się Krugerze jeżeli myślisz, że nic się z tego wątku nie można dowiedzieć.
Dla mnie zdanie innych jest dużą wiedzą. Jestem indywidualistką, więc raczej zdanie innych nie wpływa na moje osobiste, ale indywidualizm a ignorancję oddziela cienka linia, nie chce jej przekroczyć;-)
Słucham, słucham...i wyciągam wnioski - to chyba najlepsza metoda nauki.
A jeżeli chodzi o ten nieszczęsny talent... Ten temat wg mnie po prostu jest intersujący i równie interesujące są Wasze opinie. Ot, co;).

Osobiście uważam, Małgorzato, że każdy ma jakiś talent. Nie chciałam tu umieszczać moich opinii, więc rozwinięcie sobie daruję;).
Jesteś redaktorką, więc to pokazuje, że musiałaś i musisz mieć predyspozycje do oceniania tekstów, nieprawdaż? Jeżeli jesteś dobra w tym co robisz, to znaczy, że ten talent masz;)

A jeżeli tak górnolotne słowo jak 'talent' hamuje Wasze opinie...to możemy mówić o predyspozycjach czy potencjale (lepiej to brzmi w odniesieniu do dyskutowania nad czyimś zdolnościami).

I oczywiście ciężka praca jest wskazana. Nic samo nie przychodzi. Jednak jest jeszcze coś takiego jak w/w predyspozycje, potencjał, który IMHO ciężko jest zastąpić nawet ćwiczeniami.

Dajmy taki przykład.

Pan/i X chce pisać opowiadania, powieści etc. Nie ma za grosz talentu. Jest wytrwały/a i ciężko pracuje. Pisze, pisze... W końcu wychodzi z jego/jej słów 'coś' nadającego się do druku. Pan/i X jest bardzo szczęśliwy/a.

Pan/i Y chce pisać opowiadania, powieści etc. Ma wielki talent. Jest wytrwały/a i ciężko pracuje. Pisze, pisze... W końcu wychodzi z jego/jej słów prawdziwe dzieło.

Jest różnica, prawda?

Oczywiście to jest moje zdanie.
Ja to ujmę tak:
Jeżeli w danej dziedzinie (tu głównie mówimy o pisaniu, redagowaniu etc;P Skąd te wszechobecne małpy?:D) jakaś osoba jest utalentowana...istotnie ma szanse stworzyć coś naprawdę świetnego... Kompletne beztalencie może się starać...i może jakimś cudem coś z tego wyjdzie, ale efekt (IMHO...w 99%?) będzie kiepski.

No jeszcze oczywiście jest pojęcie skali talentu, ale to już jest bardzo skomplikowane.

Ogólnie ja mam taki wniosek, że lepiej nie brać sie do rzeczy, do których się nie ma żadnych (ale to żadnych!) predyspozycji.
Tylko najgorsza jest ta ocena? No bo człowiek istotą obiektywną nie jest z natury...;-)
A jeżeli o tło...chodzi...Małgorzato, to jest to zaiste trafne spostrzeżenie. Dzięki:)

EDIT:
Z wiarą to był przykład i opinie niektórych osób. Bynajmniej to nie jest temat na dyskusję o Bogu i religii, małpomanii;)

Awatar użytkownika
Radioaktywny
Niegrzeszny Mag
Posty: 1706
Rejestracja: pn, 16 lip 2007 22:51

Post autor: Radioaktywny » śr, 21 sty 2009 17:54

Podzielam opinię Małgorzaty - talent to rzecz mocno subiektywna. Jeśli ograniczymy się do sfery artystycznej (bo z nią właśnie kojarzy mi się słowo "talent"), stwierdzę, że ciężko o artystę, który miałby u wszystkich opinię utalentowanego. Samo słowo "artysta/artystka" jest zresztą okresleniem zarezerwowanym dla ludzi z talentem (reszta to chałturnicy albo amatorzy:-P). I zdecydowanie za często jest przypisywane ludziom, którym ten tytuł się nie należy. Dlatego zawsze krew mnie zalewa, gdy na przykład ktoś mówi o takiej Dodzie czy Mandarynie "artystka". Ale nawet jeśli duża część społeczeństwa uważa "muzykę" tych pań za tragedię, ich fani będą zapierać się rękami czy nogami, że te panie jak najbardziej mają talent. Znajdźcie najgorszy zespół na świecie, a potem znajdźcie jego fanów. Jak myślicie: jaka jest szansa, że ci fani odmówią swym idolom talentu? Prawdopodobnie znikoma:-P
No i oczywiście idzie to też w drugą stronę. Świat na przykład rozpływa się nad Tolkienem (przebacz, Tolkienie, że Cię do jednego posta z Dodą wrzucam), a zawsze znajdzie się jakiś antyfan, co powie: "Co, Tolkien? To beztalencie? A fuj!".
A jeśli mówimy o dziele, które dzieli w miarę równo odbiorców? Jeśli połowa czytelników uznałaby "Achaję" za gniot, a druga połowa za arcydzieło, jak ustalić, czy pan Ziemiański ma talent czy go nie ma?
There are three types of people - those who can count and those who can't.
MARS!!!
W pomadkach siedzi szatan!

Awatar użytkownika
Achika
Ośmioł
Posty: 609
Rejestracja: pt, 22 sie 2008 09:23

Post autor: Achika » śr, 21 sty 2009 18:58

Ja bym zdefiniowała talent jako "bycie zdolnym do wykonania danej czynności: 1) bez praktyki/ćwiczeń/doświadczenia - lepiej od statystycznego człowieka; 2) z praktyką/ćwiczeniami/doświadczeniem - znacznie lepiej od statystycznego człowieka".

Przykład: statystyczne dziecko w wieku iluś tam lat umie narysować konia, którego da się odróżnić od psa, ale wygląda jak sztywna kukiełka, utalentowane dziecko w tym samym wieku i z takim samym procesem nauczania umie narysować realistycznego konia w ruchu (co być może osiągnie również statystyczne nieutalentowane dziecko, ale po wielu latach żmudnej nauki).
To samo dotyczy śpiewu, gotowania, gimnastyki, naprawiania urządzeń elektrycznych i chyba każdej dziedziny życia.

tuberoza

Post autor: tuberoza » śr, 21 sty 2009 19:07

Zgadzam się, Radioaktywny;-)
Ja też nie trawię osób, które uważają się za 'bożyszcza świata', a są całkowitymi przeciętniakami.
Też uważam, że talent to kwestia subiektywna.
Jednak pewne normy muszą istnieć. Łatwiej jest właśnie powiedzieć kto beztalenciem jest niż kto nim nie jest;P Ten problem mnie nurtuje.
No i odwołując się już typowo do literatury... To ciężkie pole do popisu dla ludzi, którzy chcą pisać bądź chcą teksty redagować.
Tu już nawet nie chodzi o talent...ale o potencjał.
Jak przypuszczam (a raczej wiem...złooo;P) większość z Was pisze.
Nie macie wątpliwości w kwestii czy na pewno potraficie coś z siebie dać?
No i jak można rozpoznać te predyspozycje?

Nudzę, nudzę...wiem...
Ale bądźcie wyrozumiali dla biednej, zbłądzonej Buki;P (trochę przesadziłam).

EDIT:
Achika <mua>;P, chyba trafiłaś w sedno! Właśnie tak to wygląda z mojego punktu widzenia. Dzięki za skrystalizowanie mojej mieszanki wybuchowej w mózgu.
No to już wiem, że jest ktoś kto uważa tak jak ja.
Ale jedna kwestia dalej pozostaje...
Przy pisaniu NA PEWNO talent jest potrzebny...(nie ma przebacz, bracie)...
Chce ktoś się kłócić?;P
Jeszcze żeby ten talent mieć;P

Idę płakać w kąt xD

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » śr, 21 sty 2009 19:26

Kwiatek pisze:Jesteś redaktorką, więc to pokazuje, że musiałaś i musisz mieć predyspozycje do oceniania tekstów, nieprawdaż? Jeżeli jesteś dobra w tym co robisz, to znaczy, że ten talent masz;)
To, że jestem redaktorką, oznacza tylko, że posiadam poczucie językowe dość blisko normy językowej, by wychwycić błędy w tekście (czyli naruszenia tej normy). Nie wiem, czy to talent, bo potencjalnie każdy użytkownik języka polskiego może osiągnąć ten sam poziom znajomości języka oraz jeszcze wyższy. Nic wyjątkowego.
Oznacza to również, że umiem czytać z wystarczającym zrozumieniem tekst oraz zapamiętywać to, co przeczytałam na wystarczająco długi czas, by zauważyć, że wątek zaczęty np. na str. 10 nie został zamknięty albo że postać ze str. 20 na str. 112 z blondyna stała się brunetem. Co również nie jest umiejętnością wybitną, jak mi się wydaje, ani wyjątkową.

Czy jestem dobra - niech oceniają inni, skąd mam wiedzieć? Wiem, że zrobiłam wszystko, co umiałam i mogłam, żeby tekst był czytelny, zgodny z normą gramatyczną języka polskiego, spójny w treści i kompozycji.
Talent czy jego brak nie ma tu nic do rzeczy, IMAO.
To taka mechaniczna robota jest, jak uprzątanie śmieci z trawnika. :P

Mnie się zdaje, Tuberozo, że nieco deifikujesz talent. Na przykładzie pisarstwa niech będzie. Pan X pisze z prędkością światła, pracuje, szlifuje, wydaje mnóstwo utworów, jeden z nich to arcydzieło. Pan Y pisze powoli, z trudem składa słowa, nad każdym zdaniem biedzi się tygodniami, arcydzieło wydaje po latach dwudziestu i jest to jego jedyny utwór.
Który z nich miał talent?
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Feline
Kurdel
Posty: 756
Rejestracja: pt, 01 sie 2008 11:06

Post autor: Feline » śr, 21 sty 2009 19:26

tuberoza pisze: No i jak można rozpoznać te predyspozycje?
Z predyspozycjami ogólnie bywa trudno. Czasem trzeba spaść z komunalnej gałęzi, aby przypadek na coś wskazał. Niekiedy zaś i przypadek nie pomoże, jeśli nie nadszedł jeszcze właściwy czas. Bo i kto wie, ile osób na forum może mieć talent do gertowania, ile do gry na dżiskaczu albo ile osiągnęłoby mistrzostwo w ujukstowaniu, gdyby miały po temu szansę? Na razie są jak genialny szachista na dworze Cezara...

Podobnie jest pewnie z pisaniem czy (kiedyś) werbalnym snuciem opowieści - jak długo się nie spróbuje, tak długo nie będzie wiadomo, co w człeku drzemie (albo i chrapie rozgłośnie, bo różnie bywa).

Awatar użytkownika
Soi
Psztymulec
Posty: 936
Rejestracja: ndz, 26 paź 2008 20:36
Płeć: Kobieta

Post autor: Soi » śr, 21 sty 2009 19:51

Gadulissima pisze:Na przykładzie pisarstwa niech będzie. Pan X pisze z prędkością światła, pracuje, szlifuje, wydaje mnóstwo utworów, jeden z nich to arcydzieło. Pan Y pisze powoli, z trudem składa słowa, nad każdym zdaniem biedzi się tygodniami, arcydzieło wydaje po latach dwudziestu i jest to jego jedyny utwór.
Który z nich miał talent?
Oczywiście pan X, bo nie musi się biedzic nad składaniem zdań, tylko mu to tak samo przychodzi, od ręki. Pan Y by uzyskac to samo co X pracuje latami - nie ma naturalnych zdolności. xP *

Tak samo Ty, Margot - żeby napisac w pełni poprawne zdanie, chocby i Bóg wie jak złożone i nielekkie, nie musisz sprawdzac co drugiego wyrażenia w słowniku, bo, jak sama twierdzisz, posiadasz poczucie językowe zbliżone do normy językowej. Natomiast są tacy, którzy nie mają takiego poczucia. W porównianiu z nimi masz nie lada talent xD

*Wiem, to nie było do mnie, ale NMSP :]

edytka: Co do panów X i Y - trzeba by wziąc jeszcze pod uwagę, czy pan X wcześniej, przed rozpoczęciem produkcji dzieł, nie uczył się gdzieś pisania. :P

ODPOWIEDZ