Czy pisarz powinien brać się za politykę

czyli nic konkretnego, za to do wszystkiego

Moderator: RedAktorzy

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Re: Czy pisarz powinien brać się za politykę

Post autor: Małgorzata » ndz, 13 sty 2013 20:15

neularger pisze:
Marcin Robert pisze:Na przykład w ostatnim numerze NF Michał Cetnarowski zwrócił uwagę, że "Limes inferior" Zajdla, odczytywany niegdyś jako analiza systemu komunistycznego, dobrze sprawdza się także jako model obecnego społeczeństwa. Podobnie pisano o "Folwarku zwierzęcym" Orwella.
Pozostaje pytanie, ile jest w tym interpretacji a ile nadinterpretacji. Komentarze do sytuacji politycznej pisane w jakimś momencie czasowym mogą pasować także do innych czasów. Po dokonaniu, co oczywiste, pewnych uproszczeń. Pytanie, czy owe uproszczenia nie naruszyły istoty przystosowywanego dzieła...
Tak tylko zwracam uwagę... :P
Ale czemu to ma być niedobre? Dzieło żyje w odbiorze czytelnika, a każdy odbiór jest niepowtarzalny*.
Skoro czasy i wiedza lub perspektywa czytelników się zmieniła, a jednak dzieło nadal jest odbierane i interpretowane => IMAO, to zaleta.
I nie wiem, czy nowa interpretacja zawsze jest li tylko kwestią uproszczeń. Skoro jesteśmy przy Zajdlu - to wypada przypomnieć, że "Cała prawda o planecie Ksi" zyskała z czasem, IMAO. I bynajmniej nie przez uproszczenia, bardziej przez to, że myśl czytelnika dograła się z tym, co próbował powiedzieć autor... :P

Nie ma nic złego, że dzieło się interpretuje inaczej. Źle świadczy o utworze, gdy w ogóle brak interpretacji. To oznacza bowiem brak odbioru. A bez odbioru utwór jest martwy.

BTW. Nie czytam wymienionych pisarzy tylko z jednego powodu: nudzę się przy lekturze jak mops już po pierwszej stronie i nic nie zachęca mnie, żeby brnąć dalej. Znaczy, z lenistwa.

e... KNS


________
*Powtarzam tylko za mądrzejszymi - żeby była jasność. I jestem wyznawczynią tej teorii.
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
neularger
Strategos
Posty: 5189
Rejestracja: śr, 17 cze 2009 21:27
Płeć: Mężczyzna

Re: Czy pisarz powinien brać się za politykę

Post autor: neularger » pn, 14 sty 2013 00:21

A ja mówię, że to niedobrze? To bardzo dobrze, ale sama mówiłaś, że istnieje coś takiego jak nadinterpretacja dzieła lub interpretacja wybiórcza co też jest rodzajem nadinterpretacji. Chodzi mi głównie, o taką nadinterpretację dzieła, żeby mogło służyć jako komentarz do aktualnej sytuacji społeczno-politycznej i wspierało niejako tezy publicysty.
You can do anything you like... but you must never be rude. Rude is being weak.
Ty, Margoto, niszczysz piękne i oryginalne kreacje stylistyczne, koncepcje cudne językowe.
Jesteś językową demolką.
- by Ebola ;)

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Re: Czy pisarz powinien brać się za politykę

Post autor: Małgorzata » pn, 14 sty 2013 00:58

Naginanie jest niedobre. Ale usiłuję powiedzieć, że nie zawsze jest to kwestia interpretacji wybiórczej lub w uproszczeniu. Przy założeniu, że każdy odbiór jest inny, nawet w przypadku tego samego odbiorcy, nie ma nic dziwnego w tym, że interpretacja się zmienia.
Tym bardziej w przypadku, gdy odbiorców od dzieła dzieli coraz więcej czasu. To, co istotne dla odbiorców współczesnych utworowi, może okazać się o wiele mniej ważne dla czytelników późniejszych - a wtedy interpretacja, choć zgodna z tekstem/treścią, będzie akcentowała zupełnie inne kwestie. Niektóre utwory są jak wino. Dojrzewają... :)))

e... styl.
So many wankers - so little time...

ODPOWIEDZ