Geografia i genealogia, czyli jak dziada wołali i gdzie.

czyli nic konkretnego, za to do wszystkiego

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Vodnique
Ośmioł
Posty: 639
Rejestracja: sob, 11 cze 2005 15:44

Post autor: Vodnique » wt, 30 maja 2006 13:09

kaj pisze:na prawdę.
Niemożliwe, Kaj zrobił błąd! :]
Teraz widziałem już wszystko :-D

Przepraszam za offtop...
Dealing with bugs on a daily basis.

Awatar użytkownika
lokje
Fargi
Posty: 468
Rejestracja: sob, 11 mar 2006 00:32

Post autor: lokje » wt, 30 maja 2006 13:56

po mieczu to polska jestem od ho hohoho (ze dwieście lat raptem się da udowodnić), po kądzieli z Węgier się wywodzę. do tradycji nawiązuję i ku uciesze rodziny węgierskiego się uczę.
co do statusu społecznego ancestorów, hem, hem. byli i dość dobrze sytuowani ( Wodzińscy, z tych co to do ich córki kwiat młodzieży romantycznej cholewki smolił. w sumie nie wiem czemu bo panna mało ładna/mądra była a też dla 'lepszych, zamożniejszych' trzymana) i ci niekoniecznie. jednak jedni i drudzy nic mi w spadku nie zostawili. biedni nie mieli co, bogaci wszystko wydali na wino, śpiew i kobiety.
po kądzieli to w ogóle mam przechlapane bo córka bogatego rzemieślnika ( moja prababcia) uciekła z domu, żeby wyjść za zwykłego chłopa z tzw. najemnych. taki mezalians i wyklęcie z rodziny było, że dopiero w zeszłym roku udalo mi się odnaleźć potomków jej rodzeństwa.
namu offutopu, namu offutopu, namu offutopu
Błogosławiona Lokje od Celofyzów

Awatar użytkownika
kaj
Kadet Pirx
Posty: 1265
Rejestracja: śr, 28 wrz 2005 13:50

Post autor: kaj » wt, 30 maja 2006 14:00

Moje przodki klasa pośrednia - młynarze.

Awatar użytkownika
Harna
Łurzowy Kłulik
Posty: 5588
Rejestracja: ndz, 05 mar 2006 17:14

Post autor: Harna » wt, 30 maja 2006 14:07

lokje pisze:Wodzińscy, z tych co to do ich córki kwiat młodzieży romantycznej cholewki smolił. w sumie nie wiem czemu bo panna mało ładna/mądra była a też dla 'lepszych, zamożniejszych' trzymana
O choroba! Lokje, jeśli myślimy o tej samej pannie Wodzińskiej (Marii zresztą), to niewiele brakowało, żebyś miała wieszcza w rodzinie :-)))
– Wszyscy chyba wiedzą, że kicający łurzowy kłulik to zapowiedź śmierci.
– Hmm, dla nas znaczy coś całkiem odmiennego – szczęśliwe potomstwo...
© Wojciech Świdziniewski, Kłopoty w Hamdirholm
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
lokje
Fargi
Posty: 468
Rejestracja: sob, 11 mar 2006 00:32

Post autor: lokje » wt, 30 maja 2006 14:16

Harna pisze:
lokje pisze:Wodzińscy, z tych co to do ich córki kwiat młodzieży romantycznej cholewki smolił. w sumie nie wiem czemu bo panna mało ładna/mądra była a też dla 'lepszych, zamożniejszych' trzymana
O choroba! Lokje, jeśli myślimy o tej samej pannie Wodzińskiej (Marii zresztą), to niewiele brakowało, żebyś miała wieszcza w rodzinie :-)))
ooo, to wiesz o tym? Jula masz na myśli? za biedny był, jej mamusia chciała kogoś bez idei, za to z majątkiem.
mało kto wie, że Frycek też do niej startował ;)
namu offutopu, namu offutopu, namu offutopu
Błogosławiona Lokje od Celofyzów

Awatar użytkownika
MalaMi
Fargi
Posty: 455
Rejestracja: wt, 12 lip 2005 17:41

Post autor: MalaMi » wt, 30 maja 2006 14:30

Moja rodzina, chłopska z dziada pradziada (chociaż nazwisko, to mam raczej po zubożałym szlachcicu zaściankowym) a też, jak babcia czasem opowiadała, mezalianse popełniali:))
§ 13
"Przy interweniowaniu wobec żołnierzy członek ORMO obowiązany jest zachować takt, umiar oraz szacunek należny mundurowi wojskowemu"

Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 12009
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

Post autor: Ebola » wt, 30 maja 2006 14:30

A i owszem:): Ściągnięte z

9 września. 26-letni Chopin oświadcza się 17-letniej Marii Wodzińskiej i zostaje przyjęty, pod warunkiem dbania o zdrowie, na czas próby. Narzeczeństwo jest potajemne. Maria wykonuje akwarelą szkice portretowe Chopina; jeden z nich w postaci litografii posyła do Warszawy ze słowami: „rodzicom jego, wdzięczna za ich łaskawą dla nas przychylność”. Chopin wpisuje do jej sztambucha dwie etiudy (As-dur i f-moll), które będą otwierać opus 25.
oraz15 września. Maria Wodzińska: „Pantofle skończone, przesyłam je [...] Adieu, mio carissimo maestro, nie zapominaj teraz o Dreźnie, a wkrótce o Polsce. [...] Fortepian służewski tak jest zrujnowany, że ani sposobu grać. Proszę więc pamiętać o Pleyelu. W szczęśliwszych czasach [...] mam nadzieję, że usłyszę Pana grającego na tym fortepianie”.
Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
lokje
Fargi
Posty: 468
Rejestracja: sob, 11 mar 2006 00:32

Post autor: lokje » wt, 30 maja 2006 15:35

jest taka ładna legenda, że Fryc wysłał jej fortepian w dowód przywiazania ( po tylu latach w końcu). kiedy instrument dotarł do Gdańska, on już był pochowany. a jej rodzice nie odebrali bo w końcu to był byle grajek. prezent nie na miejscu.
sprawdzałam tę legendę, szukałam śladów. wychodzi, że tylko ładna opowieść. ona w tym czasie miała inne rzeczy na głowie.
a tak już poza historią- jestem jej piatą wodą po kisielu, nie mam żadnych praw do jej pałacyku w Kłóbce. ale chciałam przynajmniej jej nagrobek odrestaurować bo tyle PLN wygrzebię. i rozbijam się o gminę. bo se ne da.
namu offutopu, namu offutopu, namu offutopu
Błogosławiona Lokje od Celofyzów

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19194
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » wt, 30 maja 2006 16:52

lokje pisze: Jula masz na myśli? za biedny był, jej mamusia chciała kogoś bez idei, za to z majątkiem.
Nie przewidziała, że Julek z sukcesami dużymi będzie grał na paryskiej giełdzie. Herbowi nigdy nie rozumieli i nie doceniali możliwości kapitalizmu:-).
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Harna
Łurzowy Kłulik
Posty: 5588
Rejestracja: ndz, 05 mar 2006 17:14

Post autor: Harna » wt, 30 maja 2006 16:58

Alfi pisze:Nie przewidziała, że Julek z sukcesami dużymi będzie grał na paryskiej giełdzie. Herbowi nigdy nie rozumieli i nie doceniali możliwości kapitalizmu:-).
Jul też był herbowy :-) Herbu Leliwa. Zapobiegliwy tatuś zostawił mu kawał grosza i Jul do końca życia miał wypłacaną pensyjkę. Nie musiał więc pracować, mógł pisać i wydawać własnym nakładem, a że z powodzeniem grał na giełdzie... Cóż, umiał się ustawić ;-) A Adaś chodził obdarty i żarł kartofle. Hihihihihihihiii...
– Wszyscy chyba wiedzą, że kicający łurzowy kłulik to zapowiedź śmierci.
– Hmm, dla nas znaczy coś całkiem odmiennego – szczęśliwe potomstwo...
© Wojciech Świdziniewski, Kłopoty w Hamdirholm
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19194
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » wt, 30 maja 2006 17:07

Harna pisze: Jul też był herbowy :-) Herbu Leliwa.
Ale tatuś przez całe lata pracą najemną się parał, ujmę klejnotowi przynosząc.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Harna
Łurzowy Kłulik
Posty: 5588
Rejestracja: ndz, 05 mar 2006 17:14

Post autor: Harna » wt, 30 maja 2006 17:12

Alfi pisze:
Harna pisze: Jul też był herbowy :-) Herbu Leliwa.
Ale tatuś przez całe lata pracą najemną się parał, ujmę klejnotowi przynosząc.
Umysłową! Profesor, najpierw u Czackiego, a potem w Wilnie :-) Ynteligęt, znaczy, w dodatku poeta. Salusia byle kim się potem nie pocieszała, Becu też z najwyższej półki.
– Wszyscy chyba wiedzą, że kicający łurzowy kłulik to zapowiedź śmierci.
– Hmm, dla nas znaczy coś całkiem odmiennego – szczęśliwe potomstwo...
© Wojciech Świdziniewski, Kłopoty w Hamdirholm
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19194
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » wt, 30 maja 2006 17:24

Harna pisze: Umysłową! Profesor, najpierw u Czackiego, a potem w Wilnie :-) Ynteligęt, znaczy, w dodatku poeta. Salusia byle kim się potem nie pocieszała, Becu też z najwyższej półki.
Ech, jaka tam najwyższa półka... Najwyższa półka to był xiążę Radziwiłł. A ynteligęt to był taki sam gryzipiórek jak ekonom w folwarku, z tą tylko różnicą, że ekonom się pożyteczną robotą zajmował, a nie takimi tam... Gdyby chociaż adwokat jaki, jurysta tęgi, w procesie o gruszę na miedzy wielce użyteczny...
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Harna
Łurzowy Kłulik
Posty: 5588
Rejestracja: ndz, 05 mar 2006 17:14

Post autor: Harna » wt, 30 maja 2006 17:40

Alfi pisze:Ech, jaka tam najwyższa półka...
Profesor uniwersytecki i jeden z najznamienitszych lekarzy wileńskich. Aż tak źle nie było... Lepsze to niż zubożały szlachciura rodem z Nowogródka czy inszej Psiej Wólki.

Boh, znów to robię... Zboczona jakaś jestem.
– Wszyscy chyba wiedzą, że kicający łurzowy kłulik to zapowiedź śmierci.
– Hmm, dla nas znaczy coś całkiem odmiennego – szczęśliwe potomstwo...
© Wojciech Świdziniewski, Kłopoty w Hamdirholm
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19194
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » wt, 30 maja 2006 19:13

Harna pisze: Lepsze to niż zubożały szlachciura rodem z Nowogródka czy inszej Psiej Wólki.
Co to znaczy "szlachciura"? Szlachciurą to można być dla xięcia Radziwiłła. A wśród równych sobie, bene natos et possessionatos*, to się szlachcicem było. Medycyna zaś to dla łyków zajęcie, znaczy się dla mieszczan, ci zaś plebsem są i kwita. Pisał o tem imć Głowacki Aleksander:

- Czy to może ten XXX, który jest lekarzem, albo inżynierem?
- Gdzie tam, szanowna pani, ten XXX jest głupi jak but!
- Ach, w takim razie będzie nam bardzo miło pana XXX poznać.


I słusznie imć Głowacki czynił, że pisząc to pseudonimu użył. Wszak on te Kroniki tygodniowe na obstalunek pisał, niby jaki krawiec. A to się szlachcicowi nie godzi.

*wśród to po łacinie inter, stąd przypadek zwany accusativus
Ostatnio zmieniony wt, 30 maja 2006 20:26 przez Alfi, łącznie zmieniany 1 raz.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

ODPOWIEDZ