Beam me up, Cptn Picard :-)

czyli osobno o serialach TV, koniecznie rozdzielnie i przeciwpołożnie

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14554
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Beam me up, Cptn Picard :-)

Post autor: Małgorzata » pn, 03 lut 2020 21:49

Drugi odcinek obejrzałam i... coś nowego przeżyłam. Deja vu. :P
Dziwnie się z tym poczułam.
Ale nadal mi się podoba ten serial, nic się nie zmieniło. Trochę mnie rozczarowało, że nie było już psa. Pies powinien być. To błąd.
Nie dostrzegłam skrótów fabularnych, o których wspomniał Mason => pewnie dlatego, że IMAO we wszystkich znanych mi produkcjach Netflixa skróty bardzo dobrze zrobiłyby fabułom (przyśpieszyłyby tempo akcji, które wlecze się niemiłosiernie i wydaje się wydłużane przemocą, żeby wypchać te 45-60 minut odcinka bez nadwyrężania budżetu produkcji).
W kolejnym odcinku "Picarda" zagadka zazębia się ze spiskiem, czyli wiadomo już, co będzie robił tytułowy bohater*Co zabawne, Picard, technicznie rzecz biorąc, nie jest głównym bohaterem tej opowieści, choć opowieść idzie z jego perspektywy... bardzo ładny przekręt narratorski. => będzie musiał spisek ujawnić i powstrzymać, rzecz jasna. A na dodatek czeka go rola przewodnika dla Dash', która jeszcze nie rozumie swojej roli.
W przyzwoitej dystopii Picardowi by mu się nie udało ujawnić spisku ani uratować świata, ale to nie będzie przyzwoita dystopia, bynajmniej. Przewiduję, że to powrót do Edenu - po rozwikłaniu spisku i wyjściu na jaw brudnych spraw, zatriumfuje prawda i świat ST czeka druga młodość, w jeszcze lepszej rajskiej formie. :P
Znaczy, nie oczekuję żadnych głębokich prawd o świecie współczesnym, nie zamierzam też doszukiwać się analogii, bo "Picard" to nie moralitet ani alegoria (nie dystopia, nie). Przed tym serialem stoi o wiele większe wyzwanie - będzie musiał otworzyć ten stary świat na nową złotą erę. Znaczy, to jest epopeja, jak w mordę przylał.
Zamierzam się zatem uważnie przyglądać, jak sobie poradzi w okowach najdoskonalszej opowieści. :)))



PS. Neu, nie grzeszę! Po prostu nie lubię "Firefly" i już. Mam zły gust do space oper. :P
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
A.Mason
Baron Harkonnen
Posty: 4110
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 20:56
Płeć: Mężczyzna

Beam me up, Cptn Picard :-)

Post autor: A.Mason » wt, 04 lut 2020 11:28

Małgorzata pisze:
pn, 03 lut 2020 21:49
Nie dostrzegłam skrótów fabularnych, o których wspomniał Mason => pewnie dlatego, że IMAO we wszystkich znanych mi produkcjach Netflixa skróty bardzo dobrze zrobiłyby fabułom [...] Przed tym serialem stoi o wiele większe wyzwanie - będzie musiał otworzyć ten stary świat na nową złotą erę. Znaczy, to jest epopeja, jak w mordę przylał.
To pewnie kwestia oczekiwań i gustu, choć zgadzam się, że czasem skrótowość by się przydała w niektórych produkcjach.
Przeczytawszy Twój tekst o epopei pomyślałem, że chyba jednak nie różnimy się aż tak, tylko Ty jej oczekujesz/spodziewasz się po drugim odcinku, a ja jej brak zauważyłem już w pierwszym. Drugiego jeszcze nie widziałem, ale obawiam się, że ta oczekiwana epopeja będzie trochę wybrakowana przez skrótowość.
1) Artykuł 54. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
2) Życie zmusza człowieka do wielu czynności dobrowolnych. Stanisław Jerzy Lec

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1561
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Beam me up, Cptn Picard :-)

Post autor: Q » wt, 04 lut 2020 12:30

Małgorzata pisze:
pn, 03 lut 2020 21:49
Nie dostrzegłam skrótów fabularnych, o których wspomniał Mason
A choćby to, że (w pierwszym odc.) panienka pojawia się (po raz drugi) akurat przed gmachem, z którego wychodzi Picard, i nie wiemy jakim cudem.
Małgorzata pisze:
pn, 03 lut 2020 21:49
Przewiduję, że to powrót do Edenu - po rozwikłaniu spisku i wyjściu na jaw brudnych spraw, zatriumfuje prawda i świat ST czeka druga młodość, w jeszcze lepszej rajskiej formie. :P
No to już wiesz czemu o pustce mówię. Bo to jest w sumie bardzo tanie. Najpierw szokujemy widza, że oto niby odeszliśmy od koncepcji G.R., w kierunku, którego nikt nie chciał, a potem - tak, też widzę, że się to kroi ;) - wracamy w utarte koleiny, czerpiąc w dodatku do znudzenia z tego, co już było (zbieramy bandę obdartusów przez wzgląd na starego przyjaciela - "ST III"; są to obdartusy z końcówki XXIV wieku i trochę edgier - w/w "REN", pokonamy spisek i przywrócimy dawne ideały, przy okazji coś tam politycznie komentując - "ST VI" wymieszany z TNG-owskim epizodem "Conspiracy") i podlewając rzecz very bad bad science (to fraktalne klonowanie, które da się uzasadnić chyba tylko kombinując z hipotezami Davida Bohma). A kluczowe dla "Treka" charting the unknown possibilities of existence gdzie, ja się pytam?
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14554
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Beam me up, Cptn Picard :-)

Post autor: Małgorzata » śr, 05 lut 2020 04:41

Ach, Q, epopeja nie może być TANIA, to przeczy samej idei eposu - dlatego nie dopuszczam nawet myśli, że tak się stanie. Pozwól mi się łudzić => literatura jest ułudą, film też, więc w zasadzie niczego to nie zmieni, jeżeli pozostanę na dodatkowym poziomie ułudy, a dopiero po zakończeniu będę marudzić, że z tego eposu nic nie wyszło. Na razie jest OK. Epicko, znaczy.

Masonie, właśnie to jest piękne, że w I odcinku "Picarda" nie dostrzegłeś znaczników epopei. Ja też nie, choć oczywiście były, ale zostały przemyślnie zamaskowane przez sprytne przesunięcie perspektywy*Ten myk wykorzystano np. w powieści "Grendel".. Zwykle główna oś narracji w eposie idzie "po herosie", czyli tej postaci, która stanowi zarzewie zmian w świecie przedstawionym i której oczyma oglądamy ten świat. Tymczasem owym herosem, a raczej heroiną, w "Picardzie" jest Dash'*Nie wiem, czy poprawnie zapisałam, może to Daesh czy coś, nieważne. - ona nosi w sobie ziarno zmiany, wiedzę tajemną => moc do wywrócenia świata do góry nogami. Już wiadomo, że ma cechy heroiczne => wychowana w ukryciu, stworzona do wielkich czynów, choć jeszcze o tym nie wie. Jednak narracja nie skupia się na niej, akcja pokazywana jest z perspektywy Picarda, starego bohatera, który wielkie czyny ma już za sobą i praktycznie czeka na śmierć w swojej winnicy*Pominę symbolikę, bo pewnie w następnych odcinkach to się rozwinie, choć psa twórcy skreślili - poważny błąd, IMAO.. Pickard to Wergiliusz, ten koleś, który prowadził Dantego przez Piekło*albo Gerhardt z drzewoświata Podrzuckiego, albo ksiądz Robak aka. Jacek Soplica z "Pana Tadeusza"... aż do Tetydy z "Iliady" czy Ateny z "Odysei", rzecz jasna, przewodnik, mentor. I ta zmyłka perspektywiczna sprawiła, że inne cechy epickie w pierwszym odcinku umknęły naszej uwadze => głównie retrospekcje z katastrofy na Marsie czy retardacje z rajskich widoczków winnicy. Dopiero w drugim odcinku, gdy opowieść staje się wyraźniej epizodyczna, gdy rysują się już dokładniej dwie dominujące linie fabularne (wątek śledztwa Pickarda powiązany z androidami i wątek Dash - spotkają się oczywiście, ale nie od razu, przecinane epizodami spiskowców i sygnalizowanym wątkiem Borgów). Nie umknęła nam oczywista konstatacja, że świat przedstawiony się zestarzał i zbrzydł, ale nie przyszło nam do głowy, że to jeden z głównych wyznaczników eposu: świat w obliczu przełomu/przemiany. Nie skojarzyliśmy też po pierwszym odcinku, że zarysowano już bohaterów zbiorowych => Romulan, Flotę czy Borgów i androidy...
Znaczy, konstrukcja się wreszcie ukazała w całej swojej zębatkowej krasie.
A teraz będziemy oglądać, jak te wszystkie kółka się rozkręcą => bo od finału zależy, czy ten śliczny mechanizm zadziała. :)))
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1561
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Beam me up, Cptn Picard :-)

Post autor: Q » śr, 05 lut 2020 09:25

Małgorzata pisze:
śr, 05 lut 2020 04:41
Ach, Q, epopeja nie może być TANIA, to przeczy samej idei eposu
Kiedy, Margo, epicki rozmach się dziś strasznie zdewaluował, już nie Homery, a byle blockbustery na nim jadą... ;)
Małgorzata pisze:
śr, 05 lut 2020 04:41
bo od finału zależy, czy ten śliczny mechanizm zadziała. :)))
Tylko czy finały potrafią jeszcze, w obecnej dobie, działać? "Lost", "BSG", "GoT", "Skywalker Wschodzący" ;)... Wszędzie im dalej w las, tym bardziej przez maliny w pole... ;)
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
A.Mason
Baron Harkonnen
Posty: 4110
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 20:56
Płeć: Mężczyzna

Beam me up, Cptn Picard :-)

Post autor: A.Mason » śr, 05 lut 2020 14:34

Małgorzata pisze:
śr, 05 lut 2020 04:41
Masonie, właśnie to jest piękne, że w I odcinku "Picarda" nie dostrzegłeś znaczników epopei.
No, nie do końca. Tzn. nie oczekiwałem epopei i szczerze mówiąc serial nie musi wpisywać się w jej ramy, natomiast widziałem i widzę, że sporo może być w nim rozwinięte w tym kierunku, bez szkody dla dzieła ;-D
1) Artykuł 54. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
2) Życie zmusza człowieka do wielu czynności dobrowolnych. Stanisław Jerzy Lec

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14554
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Beam me up, Cptn Picard :-)

Post autor: Małgorzata » pn, 10 lut 2020 02:39

Ach, Masonie, przymusu nie ma, ale z eposem zawsze jest problem zero-jedynkowy. Epopeję albo się robi, albo nie. Można brać różne elementy eposu i implantować je do innych form*vide: "Blade Runnery" (oba) są opowieściami epickimi, ale na pewno żaden nie jest eposem, ale w "Picardzie" są wszystkie elementy konstrukcyjne epopei. więc trudno mówić o "rozwinięciu w kierunku". Choć doceniam ostrożność interpretacyjną... Może ponosi mnie entuzjazm? :)))

Q, nie każdy blockbuster jest epopeją, a przymiotnik "epicki" przy wielu z tych filmów powinien być używany tylko w tym potocznym, nie literackim czy teoretyczno-literackim znaczeniu. Epicki rozmach to tylko element (zdobniczy) dla epickiej fabuły. I używam tu przymiotnika "epicki" w znaczeniu niepotocznym. :P
A jeżeli chodzi o zakończenia - działają, Q, ZAWSZE. Problemem nie jest zakończenie, problemem zawsze i wszędzie jest fabuła. Gdy się jej nie poprowadzi, tylko posieka ("Skywalkier Wschodzący") albo skróci pod koniec (GoT), to nie ma się co dziwić, że zakończenie nie działa. A długie seriale to zły przykład, bo w nich z założenia nie ma końca*w sensie, że one z założenia mają się ciągnąć bez końca, tylko nigdy nie wychodzi, bo budżet się kończy albo obsada się wykrusza i... wiadomo.
Oczekuję od "Picarda" zakończenia otwartego. Właśnie obejrzałam trzeci odcinek - drużyna się zebrała i musi wyruszyć w drogę, żeby znaleźć heroinę tej historii. Czekam na 7z9. Ciekawe, jaka rola jej przypadnie. Beatrycze? :)))
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
A.Mason
Baron Harkonnen
Posty: 4110
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 20:56
Płeć: Mężczyzna

Beam me up, Cptn Picard :-)

Post autor: A.Mason » pn, 10 lut 2020 14:58

Małgorzata pisze:
pn, 10 lut 2020 02:39
Choć doceniam ostrożność interpretacyjną... Może ponosi mnie entuzjazm? :)))
Myślę, że ponosi, ale w duchu mam nadzieję, że masz rację :D

Co do ostrożności, już kilka seriali nauczyło mnie, że oceniać po jednym odcinku jest bardzo ryzykowne :-)
Były takie seriale, które zabiły na końcu drobiazgi i brak pomysłu na zakończenie, np. netfliksowy Drakula.
Były takie, które zmieniały się w trakcie, akurat tu do głowy przychodzi mi serial Piraci, też z Netfliksa.
Więc ostrożności nigdy za wiele ;-D

Choć po prawdzie, patrząc na pierwszy odcinek Picarda - jestem dobrej myśli. Pomysł na fabułę jest zarysowany i... chyba nie jest przesadnie oryginalny (choć może zostaniemy zaskoczeni). Więc nawet przy dobrej, rzemieślniczej robocie jest szansa, że będziemy zadowoleni :D
1) Artykuł 54. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
2) Życie zmusza człowieka do wielu czynności dobrowolnych. Stanisław Jerzy Lec

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14554
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Beam me up, Cptn Picard :-)

Post autor: Małgorzata » czw, 13 lut 2020 05:31

Po trzecim odcinku wciąż jestem zadowolona, więc możesz mieć rację, Masonie*zarówno z ostrożnością interpretacyjną, jak i z rzemieślnictwem. :)))

Co do oryginalności fabularnej - jeżeli mam rację i to jest epopeja - nie ma co oczekiwać oryginalności. Epos ma swoje prawa => fabuła jest oczywista. Diabeł zawsze tkwi w szczegółach. Zwłaszcza w tym przypadku. No i w zakończeniu. Finisz koronuje opusa, wiadomo. :P

A seriali N już nie oglądam => jestem strasznie zapóźniona, bo żadnego z tytułów, które wymieniłeś, nie znam. Wyjątek zrobię dla kolejnego sezonu "Wiedźmina", ale od reszty Netflixowych produkcji wolę się trzymać z daleka...
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1561
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Beam me up, Cptn Picard :-)

Post autor: Q » sob, 29 lut 2020 19:48

Jak wrażenia po
wyrywanych oczach
i
błaznującym boh.-tycie
, no i po złamaniu konwencji (w klasycznej SF*Lem, Petecki, nawet Baxter - w tym i w klasycznym "ST" - jak kto chciał prowadzić mogące budzić wątpliwości badania, to budował sobie dobrze wyposażone laboratorium na samotnej planecie, planetoidzie lub księżycu, a nie
wchodził w układy z rzezimieszkami
)?
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14554
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Beam me up, Cptn Picard :-)

Post autor: Małgorzata » pn, 02 mar 2020 03:16

Utknęłam na odcinku nr 4, bo miałam trochę problemów rodzinnych (problemy rodzinne oznaczają stratę czasu na SOR-ach w Twierdzy i moją permanentną wkur...wę z tego powodu). Na dodatek chyba złamię swoje postanowienie, żeby nie oglądać żadnego serialu z Netflixa, bo też mnie wku... denerwują, ale Progenitura właśnie mi polecił "Modyfikowany węgiel". Smarkacz nie czytał oczywiście książki, barbarzyńca jeden...

Za to oczywiście zajrzałam do spojlerów. Będą oczy? Brrr... Uwielbiam to! :)))
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
A.Mason
Baron Harkonnen
Posty: 4110
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 20:56
Płeć: Mężczyzna

Beam me up, Cptn Picard :-)

Post autor: A.Mason » pn, 02 mar 2020 13:36

Ja także utknąłem. Nie mieliśmy czasu, żeby siąść do oglądania, a odcinki są za długie, żeby oglądać je z doskoku.
Małgorzata pisze:
pn, 02 mar 2020 03:16
Na dodatek chyba złamię swoje postanowienie, żeby nie oglądać żadnego serialu z Netflixa
Ja na Netfliksa nie narzekam. Mają sporo dobrych i bardzo dobrych seriali i filmów (oczywiście oprócz tego jeszcze więcej kiepskich), na tyle dużo, że nie mam potrzeby posiadania kont w żadnym innym serwisie VOD. Prime wzięliśmy tylko dla Dobrego omenu i Picarda. Przydałoby się dooglądać tego ostatniego i zrezygnować w końcu z Amazonu :)
1) Artykuł 54. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
2) Życie zmusza człowieka do wielu czynności dobrowolnych. Stanisław Jerzy Lec

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1561
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Beam me up, Cptn Picard :-)

Post autor: Q » pn, 02 mar 2020 21:57

Małgorzata pisze:
pn, 02 mar 2020 03:16
Będą oczy? Brrr... Uwielbiam to! :)))
Będzie nawet
mercy killing i nie tylko taki killing
;).
Małgorzata pisze:
pn, 02 mar 2020 03:16
Progenitura właśnie mi polecił "Modyfikowany węgiel".
A niezłe to jest, niezłe... choć książka lepsza.
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14554
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Beam me up, Cptn Picard :-)

Post autor: Małgorzata » śr, 04 mar 2020 01:32

Och, oglądałam "Dobry Omen", choć już dawno. Podobał mi się. Do "Picarda" przysiądę jutro, mam nadzieję.
A sezon I "Modyfikowanego węgla" był taki sobie - dawno widziałam, więc słabo pamiętam. Książka zdecydowanie lepsza. :)))
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1561
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Beam me up, Cptn Picard :-)

Post autor: Q » sob, 14 mar 2020 12:30

Z innej beczki, wracając do startrekowego socrealizmu, o którym kiedyś gadałem-i-pisałem... Ciekawe znalezisko:
https://www.nytimes.com/2017/07/24/opin ... alism.html

Czyli tekst "NYT" zwracający uwagę na co-najmniej-konwergencję wizji przyszłości według "ST" i pewnego nurtu trockizmu:
https://en.wikipedia.org/wiki/Fourth_In ... l_Posadist
Będącego dziełem pana, który łączył rewolucyjny socjalizm z ufologią i miłością do bomb atomowych (oraz uchodzi za pre-transhumanistę):
https://en.wikipedia.org/wiki/J._Posadas
A sam z kolei inspirował się m.in. rosyjskim kosmizmem:
https://en.wikipedia.org/wiki/Russian_cosmism
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

ODPOWIEDZ