Batman, kurdebele.

o filmie, co nietrudno odgadnąć

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Q
Stalker
Posty: 1805
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Batman, kurdebele.

Post autor: Q »

Młodzik pisze:Cóż, ułomny jestem :).
Ja wiem czy ułomny? Różne są gusta i nie każdego najgłośniejsze nawet arcydzieło musi zaraz zachwycać. Gombrowicz nam to wszystkim chyba dostatecznie mocno uświadomił. Znaczy: jak Cię nie zachwyca, to bardzo dobrze, ze o tym mówisz. I możliwe, że nigdy Cię nie zachwyci, Twoje prawo :).

(Inna rzecz, że - jak sam zauważasz - gust nam z wiekiem ewoluuje, do pewnych tytułów dojrzewamy... Przyznaję więc, że będę ciekaw co - dajmy na to - za lat 10, o tym "Ojcu..." i tym "... Returns" powiesz ;). Co nie znaczy, bym sugerował Ci podjęcie trwających dekadę prób wyduszenia z siebie zachwytu nad tymiż... Dokładnie na odwrót - oglądaj kiedy Cię najdzie ochota i odbieraj w sposób naturalny. Bez czynienia założeń...)

ps. Swoją drogą ciekaw jestem jak oceniasz na tle filmów Nolana produkcję pt. "Spider-man 2" (którą, skądinąd, b. lubię), ich poziom wydawał moi się bowiem podobny... Może nawet z lekkim wskazaniem na Raimiego...
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
Młodzik
Yilanè
Posty: 3687
Rejestracja: wt, 10 cze 2008 14:48
Płeć: Mężczyzna

Batman, kurdebele.

Post autor: Młodzik »

Wiesz, to jest tak, że Burtona lubię, bo ma swój wyraźny styl, co w Hollywood nieczęsto się zdarza, co innego, że chyba żaden jego film (z wyjątkiem "Edwarda Nożycorękiego") mi się nie podobał.
Ostatni raz "Spider-Mana 2" oglądałem chyba jak byłem w gimnazjum i wtedy bardzo mi się podobał. Inna sprawa, że parę lat temu obejrzałem pierwszą część, bo wcześniej nie miałem okazji i się okazała dla mnie mdłą katastrofą. Tobey Maguire w ogóle mi do tej roli nie pasował. Oczywiście Willem Dafoe absolutnie bezbłędny, to muszę przyznać. O wiele bardziej podobały mi się "Niesamowite Spider-Many", głównie przez aktora grającego Parkera (taki wygadany śmieszek bardzo mi odpowiadał), aktorkę grającą Gwen, chemię między nimi (naprawdę dawno nie widziałem tak świetnie dobranej ekranowej pary) i to, że twórcy, wzorem "Gry o Tron", wykańczali ważne postaci. Ludzie na tej serii psy wieszali i faktycznie arcydzieło to nie jest, ale ja miałem frajdę nieziemską :).

Awatar użytkownika
Q
Stalker
Posty: 1805
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Batman, kurdebele.

Post autor: Q »

I znów nam się gust rozjeżdża (pomijając kwestię szacunku dla Burtona). Cóż... I can live with it ;).
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
Młodzik
Yilanè
Posty: 3687
Rejestracja: wt, 10 cze 2008 14:48
Płeć: Mężczyzna

Batman, kurdebele.

Post autor: Młodzik »

Myślę, że to jest kwestia różnic w wieku, a co za tym idzie preferowania różnych poetyk filmowych :).

Swoją drogą, skoro to temat o Gacku i skoro zjechałem Burtona, to chociaż wypadałoby mi powiedzieć, dlaczego Batmany Nolana uwielbiam i uważam za najlepsze ekranizacje komiksów superbohaterskich.
Raptem dwa słowa: każdy z Nolanowych przeciwników Batmana, nie był po prostu czarnym charakterem, był prokuratorem, sędzią i katem, który przybył do Gotham, by sądzić jego mieszkańców i wyegzekwować wyrok. W tym kontekście Batman jest obrońcą. Stąd konflikt nie sprowadza się do standardowej walki tego złego z tym dobrym, a raczej do walki o, hm, duszę Gotham. Bo zawsze okazywało się, że ludzie są lepsi niż sobie czarny charakter założył.
Tyle chciałem powiedzieć :).
Edit był.

Awatar użytkownika
neularger
Strategos
Posty: 5229
Rejestracja: śr, 17 cze 2009 21:27
Płeć: Mężczyzna

Batman, kurdebele.

Post autor: neularger »

Młodzik pisze: O wiele bardziej podobały mi się "Niesamowite Spider-Many", głównie przez aktora grającego Parkera (taki wygadany śmieszek bardzo mi odpowiadał),(...)
Jakkolwiek w jedynce Garfield był całkiem ok, to w dwójce robił wrażenie bełkoczącego co mu na język przyniesie palanta. Rzadko zdarza mi się sytuacja, że marzę o tym, by głównego bohatera coś zatłukło. :)
You can do anything you like... but you must never be rude. Rude is being weak.
Ty, Margoto, niszczysz piękne i oryginalne kreacje stylistyczne, koncepcje cudne językowe.
Jesteś językową demolką.
- by Ebola ;)

Awatar użytkownika
Q
Stalker
Posty: 1805
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Batman, kurdebele.

Post autor: Q »

neularger pisze:Jakkolwiek w jedynce Garfield był całkiem ok, to w dwójce robił wrażenie bełkoczącego co mu na język przyniesie palanta.
A, bo Kurtzman i Orci scenariusz klecili... A im tylko te serialowe wychodzą...
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
Q
Stalker
Posty: 1805
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Batman, kurdebele.

Post autor: Q »

Kilka zdań o "Zack Snyder's Justice League" (vel Snyder's Cut)*w której Gacuś ;) gwiazduje. Cóż, zasadniczo jest to piła jeszcze drętwiejsza od marvelowskich "Avengers" (trzeba oglądać ratami), ale zarazem zjada starszą o lat 11 produkcję Whedona epickim rozmachem (czego o pierwotnej wersji "J.L." powiedzieć nie sposób*Zaskakujące jak bardzo mogą różnić się filmy złożone zasadniczo z tych samych klocków...), rozdziałową strukturą przypominając przy tym niezłą powieść graficzną DC. (Aha, Zack S. nie byłby sobą, gdyby nie fundnął nam autoaluzji - Zeus wygląda jak wyjęty z "300".)
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
A.Mason
Baron Harkonnen
Posty: 4184
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 20:56
Płeć: Mężczyzna

Batman, kurdebele.

Post autor: A.Mason »

Moim zdaniem przemontowanie bardzo pomogło temu filmowi. Ogląda się go dużo lepiej i ma więcej sensu, ale... powtórzę to, co stwierdzam po każdym chyba filmie DC - scenariusze piszą chyba jacyś nastolatkowie... wróć! Nawet nie nastolatkowie, bo niedawno opublikowane w F-cie opowiadania młodzieży są chyba bardziej dojrzałe niż fabuły filmów DC. Choć i tak Snyder's Cut nie przebija pod względem infantylności "Wonder Woman 1984", który to film oglądałem z wrażeniem, że trafiłem na jakąś amerykańską, głupkowatą komedię świąteczną. No wiecie, jakąś taką z lat 80, taką z latającym reniferem i pierścieniem Arabeli lub inną złotą rybką.
1) Artykuł 54. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
2) Życie zmusza człowieka do wielu czynności dobrowolnych. Stanisław Jerzy Lec

Awatar użytkownika
Q
Stalker
Posty: 1805
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Batman, kurdebele.

Post autor: Q »

A.Mason pisze: sob, 03 kwie 2021 17:27nie przebija pod względem infantylności "Wonder Woman 1984"
To trudno przebić pod wspomnianym względem ;]
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
Q
Stalker
Posty: 1805
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Batman, kurdebele.

Post autor: Q »

Wrócę jeszcze do:
A.Mason pisze: sob, 03 kwie 2021 17:27scenariusze piszą chyba jacyś nastolatkowie... wróć! Nawet nie nastolatkowie, bo niedawno opublikowane w F-cie opowiadania młodzieży są chyba bardziej dojrzałe niż fabuły filmów DC.
Chyba nawet wiem co jest sednem. We wspomnianych "Avengers" mamy od pierwszych scen jakiś kawałek pragmatyki funkcjonowania tajnego kompleksu (i stosownych służb, które nim zarządzają), jakieś urywki fizyki (zaskakująco przytomnej nawet), jakieś zdroworozsądkowe głupio-mądre wnioski będące próbą ogarnięcia nieznanego (a to twierdzenie, że kostka źle się zachowuje, to znów hawkeye'ową uwagę o drzwiach). To wszystko ubiera komiksową historyjkę w szatki - naskórkowego, ale zawsze - realizmu, daje wrażenie, że gdyby podobne rzeczy się działy, mogłyby tak jakoś zachodzić (a więc osadza je w dorosłej, nawet jeśli skrajnie uproszczonej ad usum delphini rzeczywistości). Tymczasem w "J.L." nacisk idzie na mityczność i epickość, próby uwiarygodnienia nie są priorytetem, nawet niewysokim (ale zawsze). Stąd cuda zaawansowanej technologii przechowują - jakimś cudem niepostrzeżenie - zaginione, baśniowe, cywilizacje (które, siłą rzeczy, obchodzą się z nimi wedle baśniowej logiki), superbohaterowie działają zasadniczo w społecznej pustce (dałoby się to uzasadnić: są zbyt potężni, by ktokolwiek - z czynnikami oficjalnymi włącznie - odważył się im podskoczyć, ale Snyder unika tego tematu, bo mrok - spod znaku: zostaliśmy wydani na pastwę samowoli nadludzi - by to generowało), i nawet Cyborg (dość fascynujący konceptualnie superbohater technologiczny) staje się bajkowy (bo rodem z dowcipów o zgraniu Intetnetu na pendrive'a) w efekcie. Marvel - przy wszelkich swoich infantylizmach - ma świadomość, że akcja jego filmów rozgrywa się w XXI wieku, podczas gdy DC funduje nam raczej ("Watchmen" wyjątkiem) osadzoną w niby-współczesności (bo dekoracje są nowoczesne, ale reguły gry - nie) swoistą wariację na temat czytankowo ugładzonych mitów dawnych epok...
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

ODPOWIEDZ